Bolesna lekcja w Turynie. Juventus rozbity na własnym stadionie przez rozpędzone Lazio

Strona głównaSport

Bolesna lekcja w Turynie. Juventus rozbity na własnym stadionie przez rozpędzone Lazio

Kapitan Rakowa nie wytrzymał po klęsce. Gorzkie wyznanie na żywo
Zderzenie pod Jasną Górą. Raków i Jagiellonia stają w szranki w cieniu pucharowych rozstrzygnięć
Najbogatszy piłkarz świata szuka klubu. Jego majątek przytłacza nawet Cristiano Ronaldo
Korona Kielce podejmuje Wisłę Kraków. Hit Ekstraklasy i specjalne kursy
Koniec spekulacji o wspólnym mundialu. Ministerstwo rozwiewa wątpliwości
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Koszmar Bianconerich przed własną publicznością

18 października 2026 roku zapisał się jako jeden z najczarniejszych wieczorów dla kibiców Juventusu w ostatnich sezonach. W spotkaniu 7. kolejki włoskiej Serie A Stara Dama podejmowała na Allianz Stadium w Turynie rewelacyjnie spisujące się od początku rozgrywek Lazio. Mecz, który miał być dla gospodarzy szansą na zbliżenie się do czołowki tabeli, zamienił się w prawdziwą katastrofę. Podopieczni trenera Gennaro Gattuso (prowadzącego rzymian) urządzili sobie w Turynie prawdziwy popis skuteczności, wygrywającego całe zawody aż 0:3.

Juventus przystępował do tej rywalizacji po pucharowych przetarciach, z kolei rzymianie, wolni od obciążeń europejskimi pucharami, mogli w pełni spokojnie przygotować się do tej batalii. To jednak gospodarze dłużej szukali swojego rytmu, a defensywa rządzona przez rzymską ekipę okazała się absolutnie nie do przejścia.

Duński cios i bezradność gospodarzy

Przełomowy moment nadszedł w 37. minucie pierwszej połowy. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Mattia Zaccagni posłał idealne dośrodkowanie w pole karne, a duński obrońca Oliver Provstgaard precyzyjným uderzeniem głową przy dalszym słupku pokonał bramkarza Juventusu. Jeszcze przed przerwą Biancocelesti mogli podwyższyć prowadzenie, ale po uderzeniu Nuno Tavaresa i lekkim rykoszecie od Bremera piłka zatrzymała się jedynie na poprzeczce.

Po zmianie stron Juventus próbował narzucić odmienne warunki gry, wprowadzając m.in. Nicka Woltemade, jednak ofensywne akcje gospodarzy raziły niedokładnością. Kara nadeszła błyskawicznie w 66. minucie. Nuno Tavares popisał się kapitalnym otwierającym podaniem, a kolejny Duńczyk w barwach Lazio, Gustav Isaksen, znalazł mnóstwo miejsca na skraju 'szesnastki’ i potężnym uderzeniem lewą nogą podwyższył na 2:0.

Gwoźdź do trumny i ligowa rzeczywistość

Gdy turyńczycy całkowicie odsłonili się w poszukiwaniu choćby honorowego trafienia, Lazio wyprowadziło zabójczy kontratak w samej końcówce. W 89. minucie rezerwowy Fisayo Dele-Bashiru przebiegł z piłką połowę boiska, po czym mocnym strzałem ustalił wynik na miażdżące 0:3.

Statystyki pomeczowe mówią same za siebie – goście ze stolicy Włoch wykorzystali rażące błędy w defensywie gospodarzy z chirurgiczną precyzją. Po tej bolesnej porażce Juventus osunął się w środkowe rejony tabeli Serie A (z dorobkiem 11 punktów), podczas gdy Lazio umocniło się w ścisłej czołvoie ligowej stawki, mając na koncie 16 'oczek’ i udowadniając, że w tym sezonie będzie liczyć się w grze o najwyższe cele.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: