Mariusz Pudzianowski utknął na autostradzie bez grosza przy duszy. „Obciach jak nie wiem”

Strona głównaSport

Mariusz Pudzianowski utknął na autostradzie bez grosza przy duszy. „Obciach jak nie wiem”

Netflix znowu ostrzy sobie zęby na portfele. Ile kosztuje subskrypcja w Polsce i Europie?
Cyfrowy paraliż: Globalna awaria ChatGPT obnażyła uzależnienie od sztucznej inteligencji
Internet nie wybacza. 52-latek z Oławy usłyszał zarzuty za groźby pod adresem premiera

Wielki mistrz i prociutki problem na bramkach

Mogło się wydawać, że człowiek-instytucja, jakim bez wątpienia jest Mariusz Pudzianowski, ma pod kontrolą każdą sytuację. A jednak. Były strongman, a obecnie zawodnik MMA, wybrał się w podróż samochodem i boleśnie przekonał się o złośliwości rzeczy martwych. Kiedy dojechał do płatnych bramek w okolicach Konina, okazało się, że utknął w pułapce bez wyjścia.

– Wjeżdżam sobie na bramkę i hmm… otwieram schowek, nie ma portfela, nie ma pieniędzy, nie ma kart płatniczych, nie ma nic. Zostały w drugim samochodzie – opowiadał z rozbawieniem na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Sznurek aut i brak gotówki. Z pomocą przyszli fani

Za autem Pudzianowskiego błyskawicznie ustawił się spory korek. W takich chwilach człowiek najchętniej zapadłby się pod ziemię. Żadnego bankomatu w pobliżu, aplikacji do płatności pod ręką też brak, a w kieszeni wiatr – w całym pojeździe udało się wyszukać raptem 5 złotych. Do pokonania było jednak kilka kolejnych punktów poboru opłat.

– Sznurek za Mariuszem się zrobił i teraz co tu zrobić? Obciach jak nie wiem – relacjonował bez owijania w bawełnę.

Gdy próbował nerwowo wycofać pojazd spod szlabanu, z pomocą ruszyli… wierni kibice. Zamiast kręcić nosem, rozpoznali byłego mistrza i podeszli z prośbą o pamiątkową fotkę. Wtedy „Pudzian” złożył im nietypową ofertę.

– Może pożyczylibyście mi z 200 złotych, bo nie ma za co przejechać za bramki? – rzucił do zaskoczonych chłopaków.

Obietnica rewanżu i legendarny koniak

Transakcja wiązana doszła do skutku błyskawicznie. Sprytny fan poratował siłacza gotówką, a w zamian otrzymał numer telefonu do sportowca. Pudzianowski publicznie zadeklarował, że pożyczone pieniądze odda błyskawicznie, a w ramach podziękowań dołączy do nich dobry koniak. Cała historia, choć zaczęła się od sporego stresu, pokazała, że nawet w erze wszechobecnych kart płatniczych tradycyjna gotówka i ludzka życzliwość potrafią uratować z największej opresji.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: