Wielka noc polskiego boksu w New Jersey
To była walka, która mogła całkowicie odmienić układ sił w wadze ciężkiej. W nocy z piątku na sobotę (5 września 2026 roku) na gali w Prudential Center w Newark doszło do pojedynku, którego mało kto się spodziewał. Damian Knyba (18-1, 11 KO) skrzyżował rękawice z byłym zunifikowanym mistrzem świata, Andym Ruizem Jr. (35-3-1, 22 KO).
Polak wyszedł do ringu jako underdog, na którego nikt poważnie nie stawiał w roli dominatora. A jednak! 30-letni pięściarz z Bydgoszczy rozegrał ten pojedynek koncertowo taktycznie. Wykorzystał swoje potężne warunki fizyczne, trzymając Meksykanina na bezpieczny dystans za pomocą lewego prostego.
Kluczowy moment w 7. rundzie i kontrowersje
Prawdziwy przełom nadszedł w 7. odsłonie. Knyba potężnie trafił rywala, posyłając go na deski. Sędzia ringowy Davide Franciosi zastosował jednak bardzo długie liczenie, co według wielu ekspertów i kibiców uratowało Ruiza przed przedwczesną porażką przez nokaut.
Mimo to, po dwunastu rundach twardej walki, sędzice punktowi byli jednomyślni. Decyzją arbitrów (117-110, 114-113 i 114-113) zwycięzcą ogłoszono Damiana Knybę.
Jak porażkę komentuje Andy Ruiz Jr.?
Były czempion globu, który w przeszłości szokował świat wygraną z Anthonym Joshuą, podszedł do porażki z respektem, choć nie ukrywał zaskoczenia gabarytami Polaka [— To duży gość — podsumował krótko w podyplomowych wywiadach].
Ruiz w specyficzny sposób wytłumaczył swoją dyspresję w ringu, zwracając uwagę na zasięgi i gabaryty rywala, które całkowicie pokrzyżowały jego plan taktyczny. Mimo gorzkiej pigułki, Amerykanin meksykańskiego pochodzenia szybko zapowiedział chęć stoczenia rewanżu. Czy do niego dojdzie? Czas pokaże, ale Knyba udowodnił, że należy z nim liczyć w międzynarodowej elicie.

KOMENTARZE