Kalkulacja w siatkówce czy sportowa walka do końca?
Zakończenie fazy grupowej mistrzostw Europy siatkarek przynieiosło niesamowite emocje i gigantyczną burzę medialną. W rozegranym pod koniec sierpnia 2026 roku meczu na szczycie grupy A reprezentacja Polski pokonała w Stambule gospodynie turnieju, Turczynki, 3:2 (15:25, 25:21, 25:22, 16:25, 15:10). Biało-Czerwone zamknęły grupową rywalizację z kompletem zwycięstw i zajęły pierwsze miejsce. Jednak zamiast powszechnej euforii, w kraju i za granicą zawrzało od spekulacji.
Wszystko przez specyficzną układankę w turniejowej drabince. Porażka w tym spotkaniu mogła się okazać dla obu zespołów… znacznie bardziej opłacalna niż zwycięstwo. Zwycięzca grupy trafiał bowiem na potencjalnie trudniejszą ścieżkę, w której w strefie medalowej czuły się jak ryba w wodzie groźne Włoszki. Nic dziwnego, że w siatkarskim środowisku natychmiast odżyły demony dawnych lat i pytania o celowe odpuszczanie meczów.
Bez ogródek. Słowa, które wywołały burzę
Największe emocje wywołały pomeczowe wypowiedzi reprezentantek Polski. Magdalena Stysiak wyraźnie ugryzęła się w język przed kamerami, sygnalizując, że obraz gry rywalek mocno odbiegał od pełnego zaangażowania. Jeszcze dalej poszła Paulina Damaske, która w rozmowie z Polsat Sport nie owijała w bawełnę:
– Kiedy przeciwnik ci się podkłada, trudno o to, żeby nic nie wychodziło — palnąć miała bez wahania jedna z bohaterek polskiej kadry.
Te słowa błyskawicznie obiegły tureckie media i wywołały furorę wśród tamtejszych kibiców, którzy poczuci się dotknięci posądzeniami o brak fair play. Spora część obserwatorów zauważyła jednak, że zachowanie Turczynek w tie-breaku – pełne niewymuszonych błędów i dziwnej bierności – mocno przypominało historyczne zagrywki trenerskie takich legend jak Bernardo Rezende czy Andrea Anastasi, którzy w przeszłości wielokrotnie kalkulowali turniejowe wyniki pod korzystniejszy układ w fazie pucharowej.
Pyrrusowe zwycięstwo Polek?
Triumf 3:2 dał Polkom pierwszą lokatę w grupie A, ale jednocześnie sprawił, że Biało-Czerwone w drodze po medale mogą natrafić na najtrudniejsze przeszkody. W 1/8 finału podopieczne Stefano Lavariniego zmierzą się z Portugalią, jednak kolejne rundy mogą wymagać kosmicznego wysiłku. Czy Turczynki rzeczywiście z premedytacją oddały mecz, by ułatwić sobie drogę do złota? Twardych dowodów brak, ale niesmak i sportowa intryga pozostały.

KOMENTARZE