Nocne spięcie w Warszawie. Jarosław Kaczyński mówi o ataku, policja kontratakuje komunikatem o nożu

Strona głównaPolityka

Nocne spięcie w Warszawie. Jarosław Kaczyński mówi o ataku, policja kontratakuje komunikatem o nożu

Co z kwotą wolną 60 tys. zł? Premier Tusk postawił sprawę na ostrzu noża
Sejmowa burza wokół Zondacrypto. Premier odsłania karty i cytuje stenogramy
Szczekanie w Sejmie i polityczna burza. Posłanka PiS zabiera głos po skandalu
Kryzys wokół in vitro. Kliniki alarmują premiera o błędach w podziale milionów
Kolejny zwrot w sprawie Romanowskiego. Prokuratura mówi twarde „nie”, obrońca żąda przesłuchania Tuska
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Gorąca noc w Warszawie i polityczna burza

Wszystko rozegrało się 16 października 2026 roku w stolicy. W okolicach alei Szucha i gmachu Trybunału Konstytucyjnego wrzało od samego rana. Napięta atmosfera wokół instytucji sprowadziła na miejsce tłumy protestujących oraz wzmożone siły policyjne. W pewnym momencie uwaga opinii publicznej gwałtownie przesunęła się jednak w stronę ulicy Marszałkowskiej, gdzie doszło do dramatycznego incydentu.

Zamiast rutynowego zabezpieczania zgromadzenia, funkcjonariusze musieli zmierzyć się z sytuacją, która błyskawicznie podzieliła scenę polityczną na dwa wrogie obozy. Z jednej strony pojawiły się oskarżenia o brutalność władzy, z drugiej — twarde statystyki policyjne i ranna funkcjonariuszka.

Kaczyński grzmi o przemocy i wzywa do protestów

Jako pierwsi o dramacie poinformowali politycy Prawicy oraz media sprzyjające opozycji. Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie przebierał w słowach, komentując wydarzenia w biurze Adama Borowskiego — znanego działacza opozycji antykomunistycznej z czasów PRL.

„Siłowy atak na biuro Społecznego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Borowskiego, człowieka niezwykle zasłużonego! Powybijane szyby, poturbowani współpracownicy. Metodami działania tej władzy są przemoc i agresja” — grzmiał lider Prawa i Sprawiedliwości we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. Prezes PiS zaapelował do obywateli o masowy udział w manifestacjach.

Co na to policja? Wersja wydarzeń stawia włos na głowie

Komenda Stołeczna Policji błyskawicznie odpowiedziała na falę krytyki, publikując szczegółowy komunikat. Mundurowi przedstawili zupełnie inny przebieg tragicznych godzin w okolicach placu Unii Lubelskiej.

Z relacji służb wynika, że patrol zwrócił uwagę na mężczyznę o nienaturalnym i nerwowym zachowaniu. Gdy funkcjonariusze postanowili sprawdzić jego tożsamość, ten rzucił się do ucieczki i wbiegł do budynku przy ulicy Marszałkowskiej. Tam doszło do konfrontacji:

  • Napastnik zaatakował interweniującą policjantkę, powodując u niej poważny uraz głowy.
  • Funkcjonariuszka w stanie wymagającym opieki medycznej została pilnie przewieziona do szpitala.
  • Podczas obezwładniania agresora, w trakcie kontroli osobistej, mundurowi odkryli nóż ukryty bezpośrednio pod jego kurtką.

„Nie ma naszej zgody na rozpowszechnianie przekazu, który bez rzetelnego ustalenia przebiegiu zdarzenia przypisuje winę policjantom” — podkreślono w oficjalnym oświadczeniu KSP, odrzucając zarzuty o bezpodstawną agresję ze strony stróżów prawa.

Polityczna giełda oskarżeń

Do sprawy odniósł się również szef rządu. Donald Tusk w ostrych słowach przypisał polityczną odpowiedzialność za eskalację napięć na ulicach Warszawy liderom opozycji. Atmosfera wokół Trybunału Konstytucyjnego gęstnieje z dnia na dzień, a piątkowy incydent z udziałem uzbrojonego w nóż mężczyzny pokazuje, że emocje w polskiej polityce osiągnęły punkt krytyczny.

Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL – wiadomości, wydarzenia

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: