Bratobójczy ogień w sercu Ukrainy. Kulisy krwawego starcia SBU i wywiadu

Strona głównaPolityka

Bratobójczy ogień w sercu Ukrainy. Kulisy krwawego starcia SBU i wywiadu

Dyplomatyczna misja i tajemniczy rozkaz na froncie. Ludzie Trumpa ruszają z wizytą do Moskwy i Kijowa
Krwawa noc w Kijowie. Rosyjskie rakiety uderzyły w szpital dziecięcy i bloki
Krwawa noc w Kijowie. Rosyjskie rakiety uderzyły w zajezdnię kolejową i budynki mieszkalne

Strzały na kijowskim bruku

2 września 2026 roku w dzielnicy dnieprowskiej w Kijowie doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło ukraińskimi strukturami siłowymi. Na ulicach stolicy, zamiast pościgu za rosyjskim dywersantem, doszło do otwartej wymiany ognia między funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) a żołnierzami Głównego Zarządu Wywiadu (HUR). Bilans jest brutalny: rannych zostało trzech ludzi wywiadu wojskowego, w tym dwóch w stanie ciężkim.

Choć oficjalny komunikat SBU próbował zamknąć sprawę w ramach standardowej operacji przeciwko siatce rosyjskiej FSB i próbie porwania Stepana Kapłunowa – zastępcy dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK) – szybko wyszło na jaw, że podskórny wrzód w ukraińskiej armii i służbach pękł w najmniej odpowiednim momencie.

Kto komu próbuje „wyrwać zęby”?

Otwarty konflikt między dwoma najważniejszymi filarami ukraińskiego bezpieczeństwa nie wziął się znikąd. Były oficer zarówno SBU, jak i HUR, pułkownik Roman Czerwiński, nie pozostawia suchej nitki na obecnym układzie sił. W ostrych słowach wskazuje, że od lat trwania wojny kluczowe stanowiska obsadzano nie merytokracją, lecz czystą lojalnością wobec kręgów prezydenckich.

W tle tej wojenki tli się potężna walka o wpływy. SBU, z ludźmi powiązanymi z dawnym otoczeniem prezydenckim (w tym wskazywanym przez Czerwińskiego Ołeksandrem Pokładem), patrzy wilkiem na niezależne, doskonale uzbrojone i bezpośrednio podwładne Kyryle Budanowowi oddziały wywiadu. Elita polityczna – zdaniem Czerwińskiego – ma obsesyjną ochotę „wyrwać zęby” Budanowowi i jego ludziom, sprowadzając ich autonomiczną potęgę do parteru.

Reakcja góry i polityczne trzęsienie ziemi

Prezydent Wołodymyr Zełenski nie mógł przejść obok tej kompromitacji obojętnie. Określił incydent mianem „absolutnie haniebnego”, przypominając, że jedyne słuszne miejsce do oddawania strzałów to linia frontu z rosyjskim okupantem. „Nikt nie ma prawa bezkarnie porywać żołnierzy i otwierać ognia na ulicach” – grzmiał z kolei Kyryło Budanow, domagając się bezstronnego śledztwa pod okiem Państwowego Biura Śledczego (DBR).

Mleko jednak się rozlało. Sytuacja zmusiła władze do natychmiastowych roszad kadrowych – ze stanowiskami pożegnali się zastępcy szefów obu skłócenych instytucji. Państwo stające w obliczu śmiertelnego zagrożenia ze strony Rosji nie może sobie pozwolić na prywatne wojny własnych gliniarzy i szpiegów, a kijowska strzelanina obnażyła pęknięcia, które mogą kosztować Ukrainę znacznie więcej niż tylko polityczny wizerunek.

Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL – wiadomości, wydarzenia

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: