Nowe przepisy, stare problematyczne zasady
Włoska scena polityczna huczy od spekulacji. Premier Giorgia Meloni, która przez lata budowała swoją pozycję na twardym sprzeciwie wobec niekontrolowanej migracji, tym razem sama z niepokojem patrzy w przyszłość. Jak donoszą włoskie media, w tym dziennik „La Repubblica”, szefowa rządu obawia się tzw. efektu lawiny. Chodzi o masowe odsyłanie na Półwysep Apeniński osób ubiegających się o azyl przez inne państwa Unii Europejskiej.
Mechanizm ten opiera się na unijnym pakcie o migracji i azylu, który weszedło w życie w czerwcu. Choć dokument zakłada pewne mechanizmy solidarnościowe, podtrzymuje fundamentalną zasadę znaną jeszcze z dawnego rozporządzenia dublińskiego: odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku o azyl ponosi to państwo, przez które migrant po raz pierwszy wjechał na terytorium Unii. A dla setek tysięcy przybyszów tym krajem są właśnie Włochy.
Kraje europejskie mówią „sprawdzam”
Berlin, Wiedeń, Sztokholm, Helsinki oraz Berno nie zamierzają czekać. Krajom Europy Północnej i Zachodniej wyraźnie uśmiecha się perspektywa pozbycia się problemu. Z zapowiedzi wynika, że Szwajcaria planuje odesłać do Rzymu około 600 „Dublińczyków”. Z kolei szacunki włoskiej prasy mówią o łącznie nawet 10 tysiącach osób, które mogą zostać masowo deportowane na włoską ziemię.
Sytuację podgrzewają też gigantyczne spory wokół kosztów. Włochy domagają się od Niemiec oficjalnego odszkodowania. Rzym wyliczył, że od października 2022 roku do sierpnia roku bieżącego prywatne statki ratownicze – w dużej mierze powiązane z niemieckimi organizacjami pozarządowymi – przetransportowały do włoskich portów ponad 22,5 tysiąca migrantów, co stanowi niemal dwie trzecie wszystkich przybyłych w ten sposób osób. Włoskie MSW twardo stoi na stanowisku: dopóki kwestie finansowe i odpowiedzialności nie zostaną uregulowane, Rzym będzie blokował powroty kolejnych ludzi.
Ironia losu czy polityczny błąd?
Opozycja we Włoszech nie zostawia na obecnej premier suchej nitki. Politycy tacy jak były premier Giuseppe Conte wytykają Meloni bezwzględną hipokryzję. Wskazują wprost, że restrykcyjne przepisy dotyczące deportacji i mechanizmy powrotów były gorąco popierane przez samą szefówę rządu oraz jej formację.
„Oto arcydzieło autorstwa Meloni: deportacje działają, ale w końcu uderzają w nas” – brzmią złośliwe komentarze rzymskich opozycjonistów. Pytanie, czy Rzym znajdzie sposób na zatrzymanie tej machiny, pozostaje otwarte, a napięcia wewnątrz samej Unii Europejskiej z tygodnia na tydzień rosną.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE