Krótki epizod w rządzie i natychmiastowy koniec
To była jedna z najkrótszych karier w polskiej administracji rządowej ostatnich lat. W piątek, 21 sierpnia 2026 roku, dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń ogłosiła swoją rezygnację z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Stanowisko to piastowała przez niespełna miesiąc — powołano ją na nie pod koniec lipca. Powodem nagłego odejścia stała się gigantyczna burza wokół opublikowanego dokumentu.
Wszystko zaczęło się od szeroko komentowanego raportu zatytułowanego „Polaków portret własny — Część I. Raport o DNA marki Polska — perspektywa wewnętrzna”. Publikacja, przygotowana przez Fundację Marka Polska Think Tank oraz Akademię Leona Koźmińskiego, szybko wpadła w oko internautom i ekspertom. Szybko wyszło na jaw, że tekst jest pełen kuriozalnych błędów merytorycznych i językowych.
Gdy AI przejmuje stery: Katowice na północy i mandaryński w Polsce
Analiza dokumentu wykazała klasyczne ślady niedopracowanego działania narzędzi sztucznej inteligencji. W liczącym zaledwie kilkadziesiąt stron pliku roiło się od absurdów. Internauci i analitycy, tacy jak Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego czy ekspert ds. bezpieczeństwa Łukasz Olejnik, wytknęli autorom m.in. umiejscowienie Katowic w „północnym centrum Polski” oraz rewelacje o tym, że młodzi Polacy masowo posługują się… językiem mandaryńskim.
W tekście znalazły się też kuriozalne sformułowania o „syndromie impostora na poziomie narodowym” czy losowe, niedziałające przypisy. Według wstępnych szacunków opartych na programach detekcyjnych, aż 80-90 proc. treści mogło zostać wygenerowanych przez modele językowe typu ChatGPT. Na sfinansowanie projektu Ministerstwo Sportu i Turystyki wyłożyło wcześniej blisko 200 tys. zł w ramach zadania publicznego, co wywołało furię opozycji i zapowiedzi zawiadomień do prokuratury.
„Niewyobrażalna skala hejtu” zamiast przeprosin
W obliczu lawiny krytyki Barbara Mróz-Gorgoń próbowała się tłumaczyć m.in. w mediach społecznościowych oraz na antenie stacji informacyjnych, przyznając, że faktycznie posiłkowała się technologią AI, a sam dokument nazwała roboczym materiałem typu work in progress, który „nigdy nie powinien pojawić się w przestrzeni publicznej”. Resort sportu natychmiast odciąciął się od publikacji, twierdząc, że nie była ona objęta umową.
Ostatecznie w piątkowy wieczór była już pełnomocniczka opublikowała w serwisie X oświadczenie o rezygnacji. W swoim wpisie skupiła się jednak na negatywnych emocjach wokół własnej osoby: „Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli”. W opublikowanym komunikacie zabrakło jednak bezpośredniego słowa „przepraszam”, co natychmiast podchwycili komentatorze sceny politycznej. Sprawa ta na długo pozostanie przestrogą dla polityków bezmyślnie korzystających z dobrodziejstw sztucznej inteligencji.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE