Zimny prysznic przed premierą The Blood of Dawnwalker. Konsolowcy obejdą się smakiem

Strona głównaNowinki

Zimny prysznic przed premierą The Blood of Dawnwalker. Konsolowcy obejdą się smakiem

Hakeri uderzyli w łańcuch dostaw. Pokémon Center masowo anuluje zamówienia graczy
Stary komputer zyska drugie życie? Nadchodzi Linux 7.3 z potężnym kopem dla graczy
IKEA i Xbox łączą siły. Szwedzki gigant meblowy szykuje gratkę dla graczy

3 września 2026 roku na rynku zadebiutuje jedno z najbardziej wyczekiwanych RPG-ów ostatnich lat – The Blood of Dawnwalker od polskiego studia Rebel Wolves. Choć dotychczasowe materiały rozbudziły apetyty graczy, najnowszy pokaz wersji konsolowych wywołał falę gorącokrwistych dyskusji w sieci. Okazuje się, że gra nie osiągnie upragnionych 60 klatek na sekundę na żadnej platformie stacjonarnej. Nawet posiadacze potężnego PlayStation 5 Pro oraz Xbox Series X będą musieli obejść się smakiem.

Dwa tryby, zero idealnej płynności

W opublikowanym przez twórców materiale zaprezentowano szczegółowe opcje graficzne, z jakimi ruszy gra na konsolach Sony oraz Microsoftu. Do wyboru oddano dwa profile:

  • Tryb Jakości (Quality): dynamiczne 4K z blokadą na poziomie 30 fps.
  • Tryb Zbalansowany (Balanced): dynamiczne 4K z celem celującym w maksymalnie 40 fps.

Dla wielu graczy brak standardu 60 klatek na sekundę w grze akcji nastawionej na precyzyjny system walki to spory cios. W erze, gdzie płynność animacji stała się fundamentem komfortowej rozgrywki, limity te mocno zaskoczyły społeczność. Co ciekawe, w materiałach promocyjnych całkowicie pominięto słabszą konsolę Microsoftu – Xbox Series S – co rodzi spore obawy o optymalizację tego tytułu na mniej wydajnym sprzęcie.

Rozczarowanie i przesiadka na PC

W mediach społecznościowych i na forach internetowych wrze. Część graczy otwarcie deklaruje rezygnację z zamówień przedpremierowych, zapowiadając przesiadkę na wersję blaszakową, gdzie wysokie klatkażowe standardy wciąż pozostają domeną potężnych kart graficznych. Studio Rebel Wolves tworzone przez weteranów odpowiedzialnych m.in. za Wiedźmina 3 stawia na bezkompromisową opartą na silniku Unreal Engine 5 oprawę wizualną, jednak cena, jaką przychodzi za to zapłacić w optymalizacji, bywa bolesna.

Czy łatki post-premierowe odmienią losy konsolowych graczy? Czas pokaże. Na ten moment pewne jest jedno: w mrocznym świecie Dawnwalkera każda decyzja będzie ważyć, ale ruchy na kontrolerze na pewno nie będą tak płynne, jak niektórzy by sobie tego życzyli.

Źródło: Gry w INTERIA.PL

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: