Pijany Węgier porwał Cessnę i leciał na elektrownię atomową. Poderwano myśliwce Gripen

Strona głównaŚwiat

Pijany Węgier porwał Cessnę i leciał na elektrownię atomową. Poderwano myśliwce Gripen

Marcin Romanowski w gronie rosyjskich dyplomatów. Nowe fakty z Budapesztu
Powrót ocalałych z Węgier. Rządowy samolot z poszkodowanymi Polakami wylądował w Rzeszowie
Przełom w Budapeszcie. Rząd oficjalnie uznaje politykę Moskwy za globalne zagrożenie

Sobotni poranek pełen grozy na Węgrzech

Do niewiarygodnego i skrajnie niebezpiecznego incydentu doszło w sobotni poranek, 29 sierpnia 2026 roku. 24-letni obywatel Węgier, znajdujący się w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, zakradł się na teren lotniska w miejscowości Kalocsa. Po przetestowaniu kilku maszyn zdecydował się na kradzież lekkiego samolotu treningowego typu Cessna 172.

Maszyna szybko wzbiła się w powietrze, a jej kurs natychmiast zaniepokoił służby. Mężczyzna skierował się bowiem wprost na strategiczny obiekt narodowy – elektrownię jądrową w Paksu, wlatując w rygorystycznie chronioną, zakazaną przestrzeń powietrzną.

Natychmiastowa reakcja wojska i myśliwce w powietrzu

Reakcja węgierskich sił zbrojnych musiała być błyskawiczna. W obliczu zagrożenia dla infrastruktury krytycznej uruchomiono procedury alarmowe, a w niebo natychmiast poderwana została para myśliwców wielozadaniowych JAS-39 Gripen.

Jak przekazał w oficjalnym komunikacie minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi, pilotowana przez pijanego 24-latka Cessna nie doleciała jednak do samego celu. Kilka minut po starcie, w wyniku utraty kontroli nad maszyną lub warunków lotu, samolot wykonał awaryjne lądowanie na polu w pobliżu miejscowości Gerjen.

Wojskowe Gripeny namierzyły wrak i krążyły nad miejsce zdarzenia, zabezpieczając teren i monitorując sytuację aż do momentu, gdy na ziemi pojawił się śmigłowiec ratunkowy oraz naziemne służby mundurowe.

Dramatyczny finał na ziemi: Próba kradzieży auta

Na tym jednak chaos się nie skończył. Gdy rozbita Cessna zatrzymała się na polu, 24-latek o własnych siłach wydostał się z kabiny i rzucił do pieszej ucieczki. Idąc poboczem drogi w pobliżu Gerjen, zauważył przejeżdżający samochód.

Kierowcy osobówki zrobiło się żal zagubionego i wyglądającego na oszołomionego młodego mężczyznę – zatrzymał się, by zaoferować mu pomoc. Odwet był brutalny: pijany niedoszły pilot natychmiast spróbował siłą przejąć pojazd. Dzięki szybkiej reakcji pasażera, który w porę udaremnił te plany, przestępca nie zdołał uciec samochodem.

Na miejsce szybko dotarł patrol policji. Mężczyzna został obezwładniony, a ze względu na jego stan i odniesione obrażenia najpierw przewieziono go do szpitala, skąd trafił bezpośrednio do aresztu.

„Był taki pijany, że nic nie pamięta”

Gdy amator podniebnych podróży ostatecznie wytrzeźwiał, stanął przed śledczymi. Jego linia obrony zaskoczyła nawet zaprawionych w bojach funkcjonariuszy. 24-latek oświadczył podczas przesłuchania, że znajdował się w tak głębokim stanie upojenia, iż zupełnie nie pamięta momentu kradzieży samolotu ani całego dramatycznego lotu nad elektrownią.

Wobec mężczyzny wszczęto rygorystyczne postępowanie karne. Odpowie nie tylko za bezprawne zajęcie i zniszczenie statku powietrznego, ale także za usiłowanie rozboju na kierowcy, który chciał mu pomóc. Grozi mu surowa kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: