Szef MSWiS wytoczył ciężkie działa. Kierwiński składa zawiadomienie na TV Republika

Strona głównaPolityka

Szef MSWiS wytoczył ciężkie działa. Kierwiński składa zawiadomienie na TV Republika

Tragedia w Wielkopolsce. Byki zaatakowały i stratowały 61-letniego rolnika
Dantejskie sceny na placu Piłsudskiego. Policyjna bierność czy chłodna kalkulacja?
Makabryczna stłuczka w Radomiu. Pijany kierowca wiózł na kanapie zmarłego 43-latka
Wypadek ciężarówek na A1. Zablokowana trasa w kierunku Gdańska
Niebezpieczny incydent w Gdyni. Śledczy badają sprawę poluzowanych śrub w aucie prezydent miasta
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Wojna na linii rząd–Telewizja Republika wchodzi w nowy etap

Konflikt wokół relacjonowania akcji służb państwowych eskaluje z dnia na dzień. We wtorek, 20 października 2026 roku, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński oficjalnie potwierdził złożenie zawiadomień do prokuratury. Na celowniku resortu znaleźli się nie tylko pracownicy stacji, ale również jej prezes, Tomasz Sakiewicz.

Powód? Minister nie ma wątpliwości, że materiały emitowane na antenie przekroczyły granice rzetelnego dziennikarstwa, przeradzając się w zorganizowany atak na formację.

„Wczoraj złożyłem zawiadomienia do Prokuratury na Republikę, Sakiewicza i innych dziennikarzy tej stacji. Za to, jak szczuli na policjantów, za to, jak obrażali ich mundur, za każde bezczelne kłamstwo i pomówienie odpowiedzą przed sądem” – napisał ostro Marcin Kierwiński w mediach społecznościowych.

Iskra, która podpalila beczkę prochu. Co wydarzyło się przed Trybunałem Konstytucyjnym?

Bezpośrednią przyczyną radykalnej reakcji MSWiA była burzliwa interwencja policji, do której doszło w połowie października (16 października 2026 r.) w okolicach Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Podczas zabezpieczania tamtego zgromadzenia doszło do szarpaniny i siłowego obezwładnienia jednego z uczestników – Piotra W., działacza związanego z prawicowymi środowiskami.

Zatrzymanie mężczyzny natychmiast stało się centralnym punktem zapalnym w medialnej wojnie:

  • Relacja TV Republika: Stacja mocno skrytykowała działania funkcjonariuszy. Na paskach i w wypowiedzach gości pojawiały się niezwykle ostre określenia, m.in. że „to nie policja, to patologia”, a funkcjonariusze bywali nazywani „katami w niebieskich mundurach”. Prezes Tomasz Sakiewicz publicznie bronił zatrzymanego, twierdząc, że doszło do brutalnego pobicia niewinnego człowieka.
  • Wersja MSWiA: Zupełnie inne światło na sprawę rzuca obóz rządzący. Minister Kierwiński twardo stoi murem za mundurowymi, wskazując, że zatrzymany naruszył prawo i uderzył policjantkę. Sprawa ma też drugie dno – u zatrzymanego zabezpieczono niebezpieczne narzędzie (nóż/scyzoryk), co w trakcie zgromadzeń publicznych jest surowo zabronione.

Instytucje badają sprawę, a atmosfera gęstnieje

Sytuacja wokół październikowych wydarzeń natychmiast przyciągnęła uwagę niezależnych organów. Sprawą z urzędu zajął się m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, który poprosił stołeczną policję oraz prokuraturę o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące podstaw użycia środków przymusu bezpośredniego i respektowania praw zatrzymanego. Z kolei sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt tymczasowy dla Piotra W., wypuszczając go bez środków zapobiegawczych, co wywołało falę skrajnych komentarzy po obu stronie sceny politycznej.

Jedno jest pewne: rządy prawa, granice wolności słowa i ochrona godności polskiego munduru stały się areną bezkompromisowej batalii, w której sądowe pozwy i prokuratorskie paragrafy mają ostatecznie rozstrzygnąć, gdzie kończy się krytyka medialna, a zaczyna bezprawne szkalowanie.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: