Szczęśliwy traf w Chinach
11 października 2026 roku przyniósł huśtawkę nastrojów polskim kibicom tenisa. Wydawało się, że udział Magdaleny Fręch w prestiżowym turnieju rangi WTA 1000 w chińskim Wuhan dobiegł końca w najmniej oczekiwanym momencie. Polka, rozstawiona w eliminacjach z numerem trzecim, sensacyjnie przegrała w decydującej rundzie kwalifikacji z niżej notowaną Japonką Aoi Ito 6:7(3), 4:6.
Gdy mogło się wydawać, że turniej główny odbędzie się bez jej udziału, los uśmiechnął się do reprezentantki Polski. Z powodu kontuzji prawej kostki z rywalizacji wycofała się Ukrainka Ołeksandra Olijnykowa. Dzięki temu Fręch – jako najwyżej sklasyfikowana zawodnica spośród pokonanych w eliminacjach – wskoczyła do głównej drabinki jako tzw. lucky loser.
Droga usłana wyzwaniami i potencjalny hit
Zanim jednak dojdzie do wyczekiwanego przez polskich fanów starcia na najwyższym szczeblu, podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego musi wykonać pierwsze zadanie. W inauguracyjnym spotkaniu turnieju głównego jej rywalką będzie reprezentantka Tajlandii, Mananchaya Sawangkaew.
Jeśli Magdalena Fręch pokona tę przeszkodę, w drugiej rundzie (1/16 finału) czekać będzie prawdziwa gratka – mecz z samą Igą Świątek. Liderka polskiej kadry tenisowej, korzystając z wysokiego rozstawienia oraz licznych roszad w stawce, rozpoczęła turniej od wolnego losu. Obie Polki na kortach głównego cyklu mierzyły się dotychczas zaledwie raz – w 2022 roku w Warszawie górą była Świątek.
Sytuacja w turnieju WTA 1000 w Wuhan
Impreza w Wuhan z pulą nagród wynoszącą ponad 4 miliony dolarów wkracza w decydującą fazę. W głównej drabince obok Świątek i Fręch zobaczymy również Mą Chwalińską, która w pierwszej rundzie zmierzy się z Egipcjanką Mayar Sherif. Z kolei Magda Linette pożegnała się z rywalizacją już na etapie eliminacji.
Dla Fręch awans z pozycji „szczęśliwej przegranej” to idealna okazja do szybkiej rehabilitacji za niedzielną wpadkę i nadania zupełnie nowego biegu swojemu występowi w azjatyckiej części sezonu.

KOMENTARZE