Milion pacjentów w systemowej czarnej dziurze. Jak polska medycyna mierzy się z ranami przewlekłymi?

Strona głównaZdrowie

Milion pacjentów w systemowej czarnej dziurze. Jak polska medycyna mierzy się z ranami przewlekłymi?

Naturalny pogromca kleszczy. Kanadyjskie odkrycie daje nadzieję na walkę z boreliozą
Dlaczego Polacy wciąż unikają badań onkologicznych? Statystyki raka w Polsce budzą niepokój
Holandia ratuje badania nad long COVID. Powstaje prywatno-obywatelski front naukowy

Problem, o którym wciąż mówi się za mało

Zmagasz się z raną, która zamiast się goić, z tygodnia na tydzień staje się coraz większym wyzwaniem? Nie jesteś sam. Według szacunków eksperckich problem ran przewlekłych, odleżyn oraz owrzodzeń dotyka w Polsce nawet ponad 1,5 miliona osób. Mimo tak dużej skali zjawiska, pacjenci często pozostają bez jasnej ścieżki szybkiego i skoordynowanego leczenia. Przez lata system ochrony zdrowia traktował ten obszar po macoszemu, spychając go na margines codziennej praktyki klinicznej.

Podczas gdy nowoczesna medycyna wdraża przełomowe rozwiązania – od zaawansowanych technologicznie biomateriałów po inteligentne opatrunki potrafiące uwalniać czynniki wzrostu dokładnie wtedy, gdy tkanka tego potrzebuje – polska rzeczywistość gabinetowa wciąż bywa brutalna. W wielu placówkach pokutują archaiczne mity, z przekonaniem, że „rana musi oddychać”, na czele. Aż 80 proc. chorych przyznaje, że zmiana opatrunków wiąże się dla nich z dotkliwym bólem.

Edukacja pielęgniarek i przełomowe zmiany

W opinii specjalistów kluczem do przerwania tego błędnego koła jest edukacja i usystematyzowanie opieki. Przełomem okazało się wejście w życie nowych standardów kształcenia na studiach pielęgniarskich drugiego stopnia. Wprowadzono wówczas ponad 100 godzin specjalistycznych modułów dotyczących leczenia ran i przetok. To fundamentalna zmiana, biorąc pod uwagę, że to właśnie polskie pielęgniarki w ramach swoich uprawnień często biorą na siebie ciężar samodzielnego prowadzenia takich terapii.

Eksperci z Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran nie pozostawiają jednak złudzeń: sam zapał entuzjastów i wykwalifikowanej kadry nie wystarczy, jeśli brakuje systemowego zaplecza. W kraju wciąż dramatycznie brakuje dedykowanych, publicznych ośrodków zajmujących się m.in. zespołem stopy cukrzycowej – powikłaniem, które generuje ogromne koszty społeczne i prowadzi do dramatów tysięcy chorych.

Nowoczesne podejście: od standardu po technologie addytywne

Właściwe leczenie ran to skomplikowany proces, który wymaga holistycznego spojrzenia. Nie polega ono jedynie na wyborze odpowiedniego okładu, ale na walce z przyczyną – u podłoża problemu leżą często zaburzenia krążenia, cukrzyca czy przewlekła niewydolność żylna.

Lekarze przypominają o żelaznej zasadzie: w pierwszej kolejności należy wdrożyć tzw. standard terapii, czyli dokładne oczyszczenie rany z tkanek martwiczych. Dopiero po tym etapie można sięgać po kosztowne metody addytywne, takie jak terapia podciśnieniowa czy komory hiperbaryczne. Zastosowanie ich w odwrotnej kolejności mija się z celem.

Choć Narodowy Fundusz Zdrowia regularnie dostosowuje taryfikacje świadczeń i mierzy się z ogromną liczbą aneksów umów z placówkami medycznymi, wyzwań finansowych i organizacyjnych wciąż nie brakuje. „Niewidzialni pacjenci” potrzebują dziś nie tylko nowoczesnych opatrunków, ale przede wszystkim przewidywalnej i stabilnej ścieżki terapeutycznej od momentu pojawienia się pierwszego uszkodzenia skóry aż po pełne wyleczenie.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: