16 września 2026 roku Narodowy Bank Polski odsłonił karty. Najnowsze statystyki dotyczące dynamiki wzrostu cen w polskiej gospodarce nie pozostawiają złudzeń. Krajowa inflacja bazowa znów idzie w górę, potwierdzając obawy ekonomistów, że presja popytowa wcale nie zamierza tak szybko odpuścić.
Kluczowy wskaźnik pod lupą
Najważniejsza miara, czyli inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii, wyniosła w sierpniu 3,3 proc. w ujęciu rocznym. Dla porównania – jeszcze miesiąc wcześniej, w lipcu, odczyt ten kształtował się na poziomie 3,1 proc.
Tym samym dane korespondują z ogólnym wskaźnikiem inflacji konsumenckiej (CPI) podawanym przez GUS, który dla sierpnia wyniósł 3,4 proc. Ceny rosną, a portfele Polaków odczuwają to coraz boleśniej.
Co kryją inne wskaźniki NBP?
Bank centralny co miesiąc analizuje zjawisko wzrostu cen przez pryzmat czterech różnych miar. Pozwala to zajrzeć pod podszewkę oficjalnych statystyk:
- Po wyłączeniu cen administrowanych (kontrolowanych odgórnie przez państwo): wskaźnik skoczył do 3,3 proc. z 2,8 proc. miesiąc wcześniej.
- Po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych: zanotowano wzrost do 3,6 proc. wobec 3,4 proc. w lipcu.
- 15-proc. średnia obcięta: jedyny element układanki, który wykazał stabilizację. Miara ta konsekwentnie utrzymuje się na poziomie 2,8 proc.
Skutki dla portfeli i stóp procentowych
Eksperci rynkowi bacznie obserwują te ruchy. Inflacja bazowa to barometr, który pokazuje realną, głęboką siłę inflacji w kraju, eliminując chwilowe szoki energetyczne czy kaprysy pogody na rynku żywności. Rosnące parametry oznaczają, że koszty wciąż windują usługi oraz towary wrażliwe na wewnętrzny popyt. Czy to skłoni Radę Polityki Pieniężnej do radykalnych kroków? Czas pokaże, ale stabilizacja daleka jest od osiągnięcia.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE