Wielkie porządki w gminach. Inspektorzy sprawdzają każde szambo
Posiadaczy domów jednorodzinnych, którzy nie są podłączeni do miejskiej sieci kanalizacyjnej, czeka trudny okres. W całej Polsce trwa kolejna fala intensywnych, cyklicznych kontroli nieruchomości wyposażonych w zbiorniki bezodpływowe oraz przydomowe oczyszczalnie ścieków. Samorządy nie mają wyjścia – znowelizowane przepisy wymuszają na nich regularne sprawdzanie właścicieli posesji przynajmniej raz na dwa lata. Urzędnicy pukają do drzwi, żądając konkretnych dowodów na to, co dzieje się z nieczystościami.
Skala problemu okazuje się ogromna. Z danych zaprezentowanych w raportach Najwyższej Izby Kontroli wynika, że na terenach nieskanalizowanych ogromna część ścieków – w skrajnych przypadkach nawet od 80 do blisko 90 procent – wciąż mogła nie trafiać do oficjalnych oczyszczalni, legalnie omijając system. Nic dziwnego, że państwowe organy biorą właścicieli szamb pod lupę.
Jakie dokumenty musisz pokazać urzędnikowi?
Podczas inspekcji urzędnik z referatu ochrony środowiska lub upoważniony strażnik gminny nie będzie oceniał jedynie samego zapachu czy estetyki wokół klapy zbiornika. Podstawą jest twarda biurokracja. Aby pomyślnie przejść kontrolę, trzeba przedstawić:
- Aktualną umowę na wywóz nieczystości ciekłych, podpisaną z firmą posiadającą odpowiednie zezwolenie na prowadzenie usług asenizacyjnych.
- Dowody uiszczania opłat (faktury VAT, rachunki lub potwierdzenia przelewów) za okres wskazany przez dany samorząd – najczęściej za ostatnie 12 miesięcy.
- Potwierdzenie zgłoszenia instalacji do gminnej ewidencji zbiorników.
Warto pamiętać, że posiadanie samej umowy to za mało. Inspektorzy skrupulatnie weryfikują częstotliwość opróżniania szamba. W wielu gminach urzędnicy zestawiają daty z rachunków oraz deklarowane ilości wywiezionych ścieków ze zużyciem wody z wodociągu. Jeśli w domu mieszka czteroosobowa rodzina, a szambo wywieziono raz w roku, system natychmiast zapali czerwoną lampkę.
Słone kary za brak papierów i utrudnianie kontroli
Co grozi za niedopełnienie obowiązków? Jeśli właściciel nie posiada wymaganych dokumentów lub próbuje unikać wizyty inspektorów, sprawa może zakończyć się nałożeniem mandatu w wysokości do 5 000 zł, a w przypadku skierowania wniosku do sądu grzywna może być jeszcze dotkliwsza.
To jednak nie wszystko. Przepisy dają gminie prawo do zlecenia zastępczego opróżnienia zbiornika na koszt krnąbrnego właściciela. Co ciekawe, bat ukryto również na samorządy – gminy, które zaniedbują obowiązek cyklicznych kontroli, same ryzykują karami pieniężnymi sięgającymi nawet 50 000 zł. Właśnie dlatego urzędy tak skrupulatnie egzekwują dokumenty od każdego mieszkańca.
Źródło: muratordom.pl

KOMENTARZE