Alarmujący sygnał z Kijowa. Europejskie niebo bez ochrony?
Gdyby na Stary Kontynent spadł nagły deszcz wrogich pocisków, europejskie systemy obrony powietrznej skapitulowałyby błyskawicznie. Takie wnioski płyną z najnowszej diagnozy, którą postawił Dmytro Kułeba. Były szef ukraińskiego MSZ nie pozostawił na unijnych procedurach suchej nitki, wskazując na dramatyczne braki magazynowe.
W wywiadzie udzielonym norweskiemu dziennikowi „VG” polityk wprost zarysował czarny scenariusz. W jego ocenie zapasy rakiet przeciwlotniczych, którymi dysponują państwa europejskie, wyczerpałyby się zaledwie po siedmiu dniach ewentualnego konfliktu. Problem ma mieć charakter strukturalny i dotykać całego regionu.
Biurokracja zbrojeniowa kontra brutalna rzeczywistości wojny
Dlaczego arsenał potężnych gospodarek miałby stopnieć w tak ekspresowym tempie? Zdaniem Kułeby europejski przemysł obronny utknął w martwym punkcie. Zamiast elastyczności i szybkiego reagowania, królują tam długotrwałe procedury przetargowe i ciężka, urzędnicza machina.
Wielkie koncerny zbrojeniowe nie potrafią sprawnie odnaleźć się w warunkach chaosu, jakie dyktuje nowoczesne pole walki. Zupełnie inaczej wygląda to na Ukrainie, gdzie – jak przekonuje były minister – wypracowano innowacyjny model oparty na sieci mniejszych, zwinnych podmiotów.
- Ukraińskie zapasy kluczowych systemów, takich jak baterie Patriot, uległy całkowitemu wyczerpaniu.
- Europa – zdaniem Kijowa – ignoruje lekcje płynące z realnych starć z rosyjską armią.
- Unijne fundusze obronne (w tym niedawne pakiety wsparcia warte miliardy euro) wciąż zderzają się z barierami przepisów wewnętrznych.
Czas na otrzeźwienie
Ostrzeżenia formułowane przez ukraińskiego dyplomatę zbiegają się w czasie z intensywnymi dyskusjami w Brukseli na temat dozbrajania państw członkowskich oraz finansowania ukraińskiego tarczy powietrznej. Czy jednak politycy na Zachodzie zdążą przekuć te lekcje w czyny, zanim hipotetyczny kryzys przestanie być tylko publicystyką? Na to pytanie odpowiedzi brak, a zegar tyka nieubłaganie.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE