Przełomowa decyzja KRBRD. Kierowcy wreszcie dostaną jasną informację
11 września 2026 roku Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podjęła jednogłośną uchwałę, która może całkowicie zmienić codzienność polskich kierowców. Chodzi o długo wyczekiwaną modyfikację oznakowania odcinkowego pomiaru prędkości (OPP). Zgodnie z zapowiedziami wiceministra infrastruktury Stanisława Bukowca, rusza specjalny program badawczy, który ma zweryfikować zasadność umieszczania limitu dozwolonej prędkości bezpośrednio na kluczowych tablicach informacyjnych.
Eksperyment obejmie autostrady oraz drogi ekspresowe. To właśnie tam kierowcy najczęściej zmagają się z dezorientacją wynikającą ze zmieniających się ograniczeń i braku czytelnych wskazówek tuż przed strefą kontroli średniej prędkości.
Dlaczego kierowcy gwałtownie hamują przed OPP?
Każdy, kto regularnie podróżuje polskimi trasami, doskonale zna ten scenariusz. Widok charakterystycznej niebieskiej tablicy z symbolem kamery wywołuje u wielu zmotoryzowanych niemal panikę. Kierowcy naciskają hamulec z taką siłą, że prędkość auta spada drastycznie — często o kilkadziesiąt kilometrów na godzinę poniżej dozwolonego limitu.
Skąd bierze się takie zachowanie? Powody są proste:
- Brak pewności co do aktualnie obowiązującego limitu (zwłaszcza po minięciu węzłów drogowych).
- Obawa przed przeoczeniem mniejszych znaków ograniczenia prędkości.
- Strach przed wysokim mandatem i punktami karnymi, wynikający z niedoinformowania.
Takie nagłe manewry tamują ruch, drastycznie obniżają płynność jazdy i — co gorsza — prowadzą do niebezpiecznych kolizji najechania na tył. Ministerstwo chce to ukrócić raz na zawsze.
Jak będzie wyglądał nowy znak i na czym polegają testy?
Testowane rozwiązanie zakłada modyfikację dobrze znanego znaku D-51a (oznaczającego początek odcinkowego pomiaru prędkości). W jego dolnej części ma pojawić się dodatkowa informacja — miniatura znaku B-33 (ograniczenie prędkości) wraz z czytelną wartością liczbową dostosowaną do konkretnego odcinka. Całość uzupełni mały piktogram samochodu osobowego, by od razu wyjaśnić, jakiego limitu dotyczy komunikat.
Za przeprowadzenie badań w warunkach rzeczywistego ruchu odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Badacze sprawdzą m.in.:
- czy obecność prędkości na tarczy znaku ograniczy zjawisko nagłego hamowania,
- jak zmieni się średnia prędkość pojazdów wjeżdżających w strefę kontroli,
- czy poprawi się ogólny poziom bezpieczeństwa na kontrolowanych trasach.
Choć część krytyków obawia się, że ułatwienie życia kierowcom to ukłon w stronę miłośników szybkiej jazdy, eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego są powszechnie zgodni: celem systemu nie jest łapanie w pułapki i rozdawanie mandatów, lecz płynna, przewidywalna i bezpieczna jazda. Wyniki badań zadecydują o ostatecznym wpisaniu zmian do przepisów o znakach i sygnałach drogowych.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE