10 września 2026 roku podczas Międzynarodowego Szczytu Kosmicznego w Paryżu unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius przedstawił kluczowe informacje dotyczące postępów nad europejską konstelacją satelitarną IRIS2. Choć biurokracja bywa powolna, tym razem politycy zapewniają: projekt idzie dokładnie tak, jak zaplanowano. Pierwsze urządzenia mają trafić na orbitę w 2029 roku.
Europejscy liderzy nie ukrywają, że stawka jest wysoka. W obliczu rosnących zagrożeń hybrydowych, konfliktów za naszą wschodnią granicą oraz zakłóceń sygnału GPS (tzw. jamming i spoofing), Stary Kontynent musi wreszcie uniezależnić się od zewnętrznych dostawców. Kosmos przestał być poligonem wyłącznie dla naukowców i miliarderów — stał się twardym elementem strategicznego bezpieczeństwa.
Wielkie manewry w Paryżu i gigantyczne umowy
Paryski szczyt przyniósł przełomowe rozstrzygnięcia biznesowe. Oficjalnie potwierdzono, że konsorcjum SpaceRISE i unijne instytucje dopięły formalności, a faza wdrożeniowa ruszyła z kopyta. Ogłoszono m.in. gigantyczny kontrakt na kwotę 2,4 mld euro dla belgijskiego startupu Aerospacelab, który pokonał rynkowych gigantów i zbuduje 264 satelity niskoorbitalne (LEO). Z kolei niemiecka firma OHB odpowiada za segment średnioorbitalny (MEO) o wartości blisko miliarda euro.
W całym przedsięwzięciu mocny akcent ma także Polska. Nasz kraj oficjalnie dołączył do grona kluczowych udziałowców projektu, przeznaczając na ten cel 2,8 mld zł (656 mln euro) z Krajowego Planu Odbudowy. Dzięki temu polski przemysł kosmiczny zyskuje szansę na gigantyczny skok technologiczny, a Polska ma stać się jednym z najważniejszych hubów bezpiecznej łączności dla całej Europy.
Czasy darmowej naiwności minęły
Nowa konstelacja ma docelowo składać się z blisko 300 satelitów rozmieszczonych na różnych orbitach. Zapewnią one szyfrowane połączenia dla rządów, wojska oraz służb ratowniczych. Co ciekawe, Unia Europejska prowadzi już rozmowy na temat włączenia do systemu także Ukrainy, co pozwoliłoby wojskom koordynować działania w ramach jednej, bezpiecznej platformy.
Choć do pierwszych startów w 2029 roku pozostało jeszcze sporo czasu, presja polityczna i technologiczna rośnie z miesiąca na miesiąc. Europa próbuje nadrobić lata zaległości względem amerykańskiego SpaceX czy komercyjnych gigantów. Czy zdążą na czas? Komisarz Kubilius twierdzi, że nie ma innego wyjścia.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE