Tenisowy wrzesień nad Odrą
Wrzesień w Szczecinie od lat pachnie tak samo: wilgotną mączką ceglaną, znoszonymi naciągami rakiet i wielkim sportem. Już od 14 do 20 września 2026 roku korty przy al. Wojska Polskiego 127 zamienią się w epicentrum męskiego tenisa w tej części Europy. To tutaj odbywa się Invest in Szczecin Open 2026 — najstarszy i największy zawodowy turniej tenisowy w Polsce.
Impreza ma już swoje lata, ale wciąż potrafi zaskoczyć. Mija dokładnie 30 lat od momentu, gdy szczeciński turniej wszedł do oficjalnego kalendarza cyklu ATP Challenger. Dziś to ranga Challenger 125, a łączna pula nagród w tegorocznej edycji wynosi okrągłe 200 tysięcy dolarów.
Kto zagra w Szczecinie?
Przez lata przez korty przewinęli się zawodnicy, którzy później rządzili na światowych arenach. To tu przetierali szlaki m.in. Stan Wawrinka, David Ferrer, Gaël Monfils czy Casper Ruud. Tegoroczna lista startowa również nie zawodzi — organizatorzy potwierdzili obecność graczy z czołowej setki rankingu ATP, w tym takich zawodników jak Jan Choinski, Facundo Díaz Acosta czy Marco Trungelliti.
W gronie uczestników zobaczymy także polskich akcentów. Dziką kartę do turnieju głównego otrzymał m.in. utalentowany Alan Ważny, a na kortach powalczą również inni reprezentanci. Rywalizacja toczyć się będzie w gronie 32 singlistów oraz 16 deblowych par.
Wieczorne mecze i festiwalowe życie
Szczeciński turniej to jednak coś więcej niż sama walka o punkty. Niezapomniany klimat tworzą codzienne „Mecze dnia” rozgrywane przy sztucznym świetle od poniedziałku do piątku o godzinie 19:00.
Gdy gasną jupitery na korcie centralnym, życie przenosi się do strefy festiwalowej LINI. W programie znalazło się kino plenerowe, występy komediowe (w tym m.in. Tomasz Jachimek) oraz nocne imprezy muzyczne „Gem, SET, Beat” z udziałem DJ-ów. Nie zabraknie też tradycyjnego Pekao TFI Kids Day dla najmłodszych, Tenisowego Turnieju Artystów SEC Open czy charytatywnego meczu połączonego z finałem licytacji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w którym wystąpi prezydent Piotr Krzystek i Marcin Matkowski.

KOMENTARZE