Wielki szum wokół WARDOGS i nadchodzący Early Access
Wrzesień 2026 roku przynosi prawdziwe trzęsienie ziemi w świecie taktycznych strzelanek. Studio BULKHEAD oraz wydawca Team17 dopinają ostatnie guziki przed rynkowym debiutem swojego najgłośniejszego dzieła. Mowa o WARDOGS – wielkoskalowym FPS-ie typu all-out warfare, który ma za sobą niezwykle udane testy beta. W szczytowym momencie produkcja przyciągnęła na platformie Steam ponad 100 tysięcy graczy jednocześnie, a jej licznik na listach życzeń przekroczył okrągły milion.
Premiera we wczesnym dostępie (Early Access) zapowiedziana jest na 10 września 2026 roku, a gra ma kosztować 169,99 zł (lub 39,99 USD). Tytuł łączy brutalną walkę trzech drużyn po 33 osoby na gigantycznych, w pełni zniszczalnych mapach z rozbudowaną ekonomią i mechaniką zakupu ekwipunku za gotówkę zdobywaną w meczach.
100 tysięcy dolarów w gotówce dla twórców klipów
Zamiast polegać wyłącznie na tradycyjnych formach marketingu, twórcy postanowili zaangażować społeczność w nietypowy sposób. BULKHEAD przygotowało pulę nagród wynoszącą okrągłe 100 tys. dolarów, po które może sięgnąć praktycznie każdy gracz. Zasady są zaskakująco proste, choć wymagają odrobiny szczęścia, refleksu lub po prostu czystego talentu montażowego.
Po debiucie gry wystarczy rzucić się w wir wschodnioeuropejskich konfliktów, nagrać ciekawy, zabawny lub kinowy klip z rozgrywki i wrzucić go do mediów społecznościowych pod dedykowanym hashtagiem #WARDOGS100k. Twórcy szukają zarówno epickich akcji obronnych i widowiskowych starć pojazdów, jak i czystego chaosu czy komicznych sytuacji rodem z sandboksowych memów.
Co wyróżnia WARDOGS na tle konkurencji?
Dlaczego wokół tej produkcji narosł taki hype? WARDOGS czerpie garściami z kultowego trybu King of the Hill znanego z serii Arma, ale pakuje go w bardziej dynamiczny i przystępny format. Na serwerze spotyka się 100 graczy podzielonych na trzy niezależne frakcje. Brak klasycznej, dwustronnej linii frontu sprawia, że walka przypomina nieustający, taktyczny młynek.
Co ciekawe, każdą rundę zaczynamy z konkretnym budżetem w wirtualnej walucie, za który kupujemy wyposażenie. Pieniądze zdobywamy nie tylko za eliminacje, ale też za leczenie, ratowanie sojuszników czy transport helikopterem. Co więcej, gracze mogą nawet dawać sobie nawzajem napiwki w grze, co potęguje unikalny klimat współpracy. Czy kampania z nagrodami pieniężnymi przyciągnie tłumy przed monitory? Przekonamy się już niedługo.
Źródło: Gry w INTERIA.PL

KOMENTARZE