Mariusz Pudzianowski utknął na autostradzie bez grosza przy duszy. „Obciach jak nie wiem”

Strona głównaSport

Mariusz Pudzianowski utknął na autostradzie bez grosza przy duszy. „Obciach jak nie wiem”

Ziemski planetaż: Dlaczego internauci znowu wierzą, że NASA kręci filmy o Marsie w studiu?
Afera o powstańczych ambasadorach. Twórczyni z OnlyFans i „Różal” wywołali burzę w sieci
Cięcie w sieci: YouTube bez słowa skasował gigantyczne archiwum Archidiecezji Łódzkiej

Wielki mistrz i prociutki problem na bramkach

Mogło się wydawać, że człowiek-instytucja, jakim bez wątpienia jest Mariusz Pudzianowski, ma pod kontrolą każdą sytuację. A jednak. Były strongman, a obecnie zawodnik MMA, wybrał się w podróż samochodem i boleśnie przekonał się o złośliwości rzeczy martwych. Kiedy dojechał do płatnych bramek w okolicach Konina, okazało się, że utknął w pułapce bez wyjścia.

– Wjeżdżam sobie na bramkę i hmm… otwieram schowek, nie ma portfela, nie ma pieniędzy, nie ma kart płatniczych, nie ma nic. Zostały w drugim samochodzie – opowiadał z rozbawieniem na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

Sznurek aut i brak gotówki. Z pomocą przyszli fani

Za autem Pudzianowskiego błyskawicznie ustawił się spory korek. W takich chwilach człowiek najchętniej zapadłby się pod ziemię. Żadnego bankomatu w pobliżu, aplikacji do płatności pod ręką też brak, a w kieszeni wiatr – w całym pojeździe udało się wyszukać raptem 5 złotych. Do pokonania było jednak kilka kolejnych punktów poboru opłat.

– Sznurek za Mariuszem się zrobił i teraz co tu zrobić? Obciach jak nie wiem – relacjonował bez owijania w bawełnę.

Gdy próbował nerwowo wycofać pojazd spod szlabanu, z pomocą ruszyli… wierni kibice. Zamiast kręcić nosem, rozpoznali byłego mistrza i podeszli z prośbą o pamiątkową fotkę. Wtedy „Pudzian” złożył im nietypową ofertę.

– Może pożyczylibyście mi z 200 złotych, bo nie ma za co przejechać za bramki? – rzucił do zaskoczonych chłopaków.

Obietnica rewanżu i legendarny koniak

Transakcja wiązana doszła do skutku błyskawicznie. Sprytny fan poratował siłacza gotówką, a w zamian otrzymał numer telefonu do sportowca. Pudzianowski publicznie zadeklarował, że pożyczone pieniądze odda błyskawicznie, a w ramach podziękowań dołączy do nich dobry koniak. Cała historia, choć zaczęła się od sporego stresu, pokazała, że nawet w erze wszechobecnych kart płatniczych tradycyjna gotówka i ludzka życzliwość potrafią uratować z największej opresji.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: