Hit w Gdyni rozczarował, ale przyniósł gole
Niedzielne starcie na szczycie zaplecza Ekstraklasy miało być ozdobą 7. kolejki Betclic 1. Ligi. Piąta w tabeli Arka Gdynia podejmowała trzeci w stawce ŁKS Łódź. Obie drużyny miały chrapkę na pełną pulę, jednak pierwsza połowa spotkania nad morzem przypominała raczej piłkarskie szachy. Mało konkretów, sporo walki w środku pola i zero ryzyka. Najwięcej emocji przed przerwą dostarczył groźny strzał głową Karola Podlińskiego, po którym piłka odbiła się od słupka po interwencji Jędrzeja Grobelnego.
Pprawdziwe życie weszło na murawę dopiero w drugiej odsłonie. Zaledwie pięć minut po wznowieniu gry Dawid Gojny posłał precyzyjne podanie w pole karne, a Filip Waluś mocnym strzałem otworzył wynik meczu dla gdynian. ŁKS ruszył do odrabiania strat, gryzł trawę, marnował kolejne okazje, aż w końcu dopiął swego. W 85. minucie Serafin Szota sfaulował w szesnastce Podlińskiego, a podyktowany rzut karny na bramkę zamienił pewnym uderzeniem Artur Crăciun. Podział punktów 1:1 w przekroju całego meczu wydaje się sprawiedliwy, choć ełkaesiacy z pewnością cieszą się z tego punktu znacznie bardziej.
Zamiast emocji na boisku – ciemności. Mecz w Siedlcach odwołany
To jednak nie koniec wrażeń z niedzielnego wieczoru na polskich boiskach zaplecza elity. Zaplanowane na godzinę 19:00 spotkanie w Siedlcach, gdzie miejscowa Pogoń miała podejmować Puszczę Niepołomice, nie doszło do skutku.
Powód? Bardzo prozaiczny, a zarazem kuriozalny w profesjonalnym futbolu – awaria oświetlenia stadionu. Sędzia główny Damian Krumplewski najpierw bacznie obserwował rozwój sytuacji i odwlekał pierwszy gwizdek, ale ostatecznie, po konsultacjach z klubami, musiał podjąć jedyną słuszną decyzję o odwołaniu meczu. Kibice zgromadzeni na trybunach obejrzę pogrążone w mroku maszty oświetleniowe instead of widowiska. Nowy termin tego pojedynku nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony przez organizatorów.

KOMENTARZE