Cudowne trafienia w Białymstoku
W niedzielnym starciu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy 6 września 2026 roku Jagiellonia Białystok pokonała na własnym stadionie Śląsk Wrocław 2:1. Gospodarze pod wodzą trenera Adriana Siemieńca zaprezentowali zabójczą skuteczność przed przerwą, zdobywając bramki urody czysto kolekcjonerskiej.
Już w 19. minucie wynik otworzył Kajetan Szmyt. Skrzydłowy Jagi ruszył z dynamiczną kontrą z własnej połowy po podaniu Sergio Lozano, minął kilkadziesiąt metrów boiska i popisał się fenomenalną, techniczną podcinką nad bezradnym bramkarzem gości. Kilka chwil przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę meczu, dokładnie w 41. minucie, podwyższył na 2:0 Ousmane Sow, udowadniając doskonałą dyspozycję ofensywną Dumy Podlasia.
Zryw Śląska i dramatyczna kontuzja kapitana
Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Wrocławianie, którzy w ligowej tabeli znaleźli się pod ścianą, musieli zaryzykować. Długo jednak brakuje im konkretów w ofensywie, aż do 81. minuty. Wtedy to podyktowany rzut karny na bramkę zamienił Piotr Samiec-Talar, uderzając pewnie w sam środek bramki i dając gościom nadzieję na korzystny rezultat.
Końcówka spotkania przyniosła ogromne emocje i nerwowość. Śląsk rzucił się do odrabiania strat, a bliski szczęścia był m.in. Camoes, którego efektowne uderzenie z powietrza świetnie obronił Sławomir Abramowicz. Ok okupiono to jednak wysoką cenę. Po niezwykle ostrym starciu z Guilherme Montoią ucierpiał strzelec bramki dla wrocławian, Piotr Samiec-Talar. Kapitan Śląska z grymasem bólu i podejrzeniem poważnego urazu dłoni musiał opuścić murawę.
Trzy punkty zostają w Białymstoku, a Jagiellonia umacnia swoją pozycję w czołówce tabeli. Śląsk natomiast musi szybko opatrzyć rany – zarówno te w defensywie, jak i te kadrowe przed kolejnymi ligowymi bitwami.

KOMENTARZE