Festiwal pięknych bramek przy Słonecznej. Jagiellonia ograła Śląsk, ale wrocławianie liczą straty

Strona głównaSport

Festiwal pięknych bramek przy Słonecznej. Jagiellonia ograła Śląsk, ale wrocławianie liczą straty

Szwedzkie geny i włoska lekcja. Co da Rakówiowi nowy stoper?
Kłopoty Marka Papszuna w Legii. Ryzykowna polityka transferowa odbija się czkawką
Nocna wolta Jarosława Królewskiego. Szef Wisły Kraków po wygranej ze Śląskiem mówi wprost: „Z tym kończę”
Twierdza Kraków zdobyta ponownie! Wisła rozbiła Jagiellonię bez żadnych skrupułów
Afera w Ekstraklasie: Marek Papszun przerywa milczenie po tekście o Adrianie Siemieńcu
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Cudowne trafienia w Białymstoku

W niedzielnym starciu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy 6 września 2026 roku Jagiellonia Białystok pokonała na własnym stadionie Śląsk Wrocław 2:1. Gospodarze pod wodzą trenera Adriana Siemieńca zaprezentowali zabójczą skuteczność przed przerwą, zdobywając bramki urody czysto kolekcjonerskiej.

Już w 19. minucie wynik otworzył Kajetan Szmyt. Skrzydłowy Jagi ruszył z dynamiczną kontrą z własnej połowy po podaniu Sergio Lozano, minął kilkadziesiąt metrów boiska i popisał się fenomenalną, techniczną podcinką nad bezradnym bramkarzem gości. Kilka chwil przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę meczu, dokładnie w 41. minucie, podwyższył na 2:0 Ousmane Sow, udowadniając doskonałą dyspozycję ofensywną Dumy Podlasia.

Zryw Śląska i dramatyczna kontuzja kapitana

Po zmianie stron obraz gry nieco się zmienił. Wrocławianie, którzy w ligowej tabeli znaleźli się pod ścianą, musieli zaryzykować. Długo jednak brakuje im konkretów w ofensywie, aż do 81. minuty. Wtedy to podyktowany rzut karny na bramkę zamienił Piotr Samiec-Talar, uderzając pewnie w sam środek bramki i dając gościom nadzieję na korzystny rezultat.

Końcówka spotkania przyniosła ogromne emocje i nerwowość. Śląsk rzucił się do odrabiania strat, a bliski szczęścia był m.in. Camoes, którego efektowne uderzenie z powietrza świetnie obronił Sławomir Abramowicz. Ok okupiono to jednak wysoką cenę. Po niezwykle ostrym starciu z Guilherme Montoią ucierpiał strzelec bramki dla wrocławian, Piotr Samiec-Talar. Kapitan Śląska z grymasem bólu i podejrzeniem poważnego urazu dłoni musiał opuścić murawę.

Trzy punkty zostają w Białymstoku, a Jagiellonia umacnia swoją pozycję w czołówce tabeli. Śląsk natomiast musi szybko opatrzyć rany – zarówno te w defensywie, jak i te kadrowe przed kolejnymi ligowymi bitwami.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: