Rewolucja w prawie farmaceutycznym
Przez ponad dekadę polskie przepisy uchodzyły za absolutny unikat w skali Unii Europejskiej. Od 1 stycznia 2012 roku w naszym kraju obowiązywał rygorystyczny, niemal całkowity zakaz reklamy aptek oraz punktów aptecznych. Sytuacja ta musiała się jednak zmienić po przełomowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 19 czerwca 2025 roku, który uznał polskie regulacje za sprzeczne z unijnymi zasadami swobody przedsiębiorczości.
W odpowiedzi na unijne orzeczenie rząd przygotował projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego (druk sejmowy nr 3002), który trafił pod obrady sejmowej Komisji Zdrowia. Choć formalny zakaz ma zniknąć, ministerstwo zapowiada twarde granice, które mają uchronić rynek przed chaotyczną „wolną amerykanką”.
Koniec z „kocami i sokowirówkami”
Podczas prac legislacyjnych wielokrotnie podkreślano, że otwarcie furtki na reklamę aptek nie oznacza powrotu do agresywnych praktyk znanych sprzed lat. Przedstawicilerządu oraz środowiska farmaceutyczne wyraźnie zaznaczają: „Nie chcemy wracać do koców i sokowirówek”. O co chodzi? O dawne chwyty marketingowe dużych sieci, które przyciągały pacjentów gratyfikacjami materialnymi, promocjami wiązanymi i upominkami w zamian za zakup konkretnych leków.
Nowe przepisy precyzyjnie definiują, czym będzie legalna reklama placówki medycznej. Apteki zyskają prawo do informowania o:
- świadczonych usługach i opiece farmaceutycznej,
- przeprowadzanych szczepienjach i przeglądach lekowych,
- bieżącej dostępności asortymentu oraz realizowanych programach zdrowotnych.
Gdzie leżą granice? Surowe kary dla naruszających przepisy
Mimo liberalizacji, ustawodawca nakłada szereg restrykcji. Wprowadzono zakaz stosowania reklamy porównawczej, kierowania przekazów reklamowych do dzieci oraz oferowania jakichkolwiek korzyści materialnych lub niematerialnych skłaniających pacjentów do nadmiernego kupowania preparatów. Co więcej, aby skutecznie odstraszyć potencjalnych łamaczy prawa, maksymalna kara finansowa za niedozwoloną reklamę ma zostać podwojona – z 50 do 100 tysięcy złotych.
Eksperti farmaceuci obawiają się jednak, czy gigantyczne sieci apteczne nie zdominują mniejszych, niezależnych placówek, które dysponują mniejszym budżetem na promocję. Jedno jest pewne: polski rynek apteczny wchodzi w zupełnie nową erę, w której informacja zastąpi dawny szum marketingowy.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE