Azjatyckie rafinerie ruszają na zakupy. Bliski Wschód drożeje przez kryzys w Ormuz

Strona głównaBiznes

Azjatyckie rafinerie ruszają na zakupy. Bliski Wschód drożeje przez kryzys w Ormuz

Pilna ewakuacja syna premiera Izraela z USA. Szin Bet potwierdza realne zagrożenie
Kolejny atak na Morzu Czerwonym. Saudyjski tankowiec trafiony pociskiem
Kolejne uderzenie USA w rejonie Cieśniny Ormuz. Ropa gwałtownie drożeje na rynkach

Azja szuka alternatyw dla Bliskiego Wschodu

W obliczu poważnych zakłóceń transportu morskiego na Bliskim Wschodzie, azjatyckie rafinerie zmuszone zostały do gwałtownej dywersyfikacji dostaw surowca. Sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej, naznaczona eskalacją napięć na linii USA–Iran oraz ciągłymi problemami żeglugowymi w kluczowej Cieśninie Ormuz, wywołała nerwowość na rynkach spotowych.

Giganci rafineryjni z Chin, Indii, Korei Południowej czy Japonii coraz śmielej sięgają po ropę z innych kierunków, co winduje notowania surowca pochodzącego z Bliskiego Wschodu. Lokalne rafinerie wolą zapłacić premię za surowiec z Ameryki czy Afryki, niż ryzykować przestoje w produkcji.

Amerykańska ropa ratuje azjatycki rynek

Jak wynika z danych rynkowych, azjatyckie koncerny masowo kupują dostawy zaplanowane na listopad. Przykładowo, południowokoreański GS Caltex zakupił od firmy Shell 2 miliony baryłek amerykańskiej ropy Mars, płacąc premię sięgającą 13–14 USD ponad notowania ropy Dubai. Z kolei japoński Cosmo Energy oraz Eneos Corp. zdecydowały się na zakupy surowca WTI od Trafigury, ponosząc dodatkowe koszty przekraczające 10 USD na baryłce.

Podobne kroki podejmują Indie. Krajowe rafinerie, takie jak Mangalore Refinery and Petrochemicals Ltd. oraz Hindustan Petroleum Corp., uruchomiły przetargi na łącznie do 6 milionów baryłek ropy. To wyraźny sygnał, że tradycyjne kontrakty terminowe z Bliskiego Wschodu przestają wystarczać, a rynki paliwowe weszły w fazę podwyższonego ryzyka.

Cena stabilności: Kto płaci najwięcej?

Choć mechanizmy rynkowe próbują amortyzować wstrząsy – m.in. poprzez wykorzystanie alternatywnych szlaków czy tankowców wahadłowych – koszty logistyczne i ubezpieczeniowe robią swoje. Globalne gospodarki boleśnie odczuwają skutki blokad. Z wyliczeń ekspertów wynika, że europejskie i azjatyckie państwa muszą mierzyć się z miliardowymi nadwyżkami w kosztach importu paliw kopalnych.

Eskalacja konfliktu i niepewność wokół Cieśniny Ormuz sprawiają, że każda próba normalizacji żeglugi natychmiast ściera się z nowymi incydentami zbrojnymi. Dla azjatyckich przetwórców oznacza to jedno: era taniej ropy z Bliskiego Wschodu odeszła w zaplecze, a stabilność energetyczna wymaga dziś głębokiego sięgnięcia do kieszeni.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: