Wielka zmiana warty na wenezuelskich złożach
Na początku września 2026 roku amerykańska administracja ogłosiła jedno z najbardziej zaskakujących porozumień energetycznych ostatnich lat. Kontrolowana przez USA spółka North American Blue Energy Partners (NABEP) oficjalnie przejmuje obsługę części kluczowych wenezuelskich pól naftowych. Dotychczas tereny te znajdowały się w rękach firm z Chin oraz rosyjskiej państwowej spółki Roszarubieżnieft, co stanowi wyraźny cios dla dotychczasowych wpływów Moskwy i Pekinu w Ameryce Południowej.
Umowa dotyczy aż 17 strategicznych złóż, które kryją w sobie ponad 65 miliardów barreli udowodnionych rezerw ropy. Kontrakty przyznano na rekordowy okres 100 lat. Za całą operacją stoi wenezuelski przedsiębiorca Alejandro Betancourt, wokół którego w przeszłości krążyło sporo kontrowersji prawnych, jednak obecnie stał się on kluczowym partnerem Waszyngtonu w regionie.
Szczegóły układu: Udziały rządu USA i gigantyczne inwestycje
Biały Dom nie ukrywa, że gra toczy się o wielkie pieniądze i bezpieczeństwo energetyczne. Zgodnie z warunkami porozumienia, rząd Stanów Zjednoczonych zyskuje 35-procentowy pakiet udziałów w spółce NABEP.
- Gwarantowane dostawy: Stany Zjednoczone uzyskują prawo do zakupu 20 proc. produkcji po kosztach samego wydobycia.
- Prawo pierwokupu: Waszyngton dysponuje również prawem pierwokupu pozostałej partii wydobywanej surowej ropy.
- Zastrzyk kapitałowy: Amerykanie planują wpompować w zrujnowaną wenezuelską infrastrukturę naftową nawet 100 miliardów dolarów.
Wprowadzenie prywatnego kapitału ma na celu szybkie podbicie dziennej produkcji z obecnych poziomów do ponad miliona, a docelowo nawet 1,5 miliona barreli dziennie.
Geopolityczne trzęsienie ziemi i kontrowersje
Wypchnięcie chińskich i rosyjskich koncernów z wenezuelskich pól to bez wątpienia pokaz siły amerykańskiej dyplomacji. Eksperci ds. energetyki zwracają jednak uwagę, że realizacja tak ambitnego planu napotka na potężne bariery logistyczne i technologiczne. Infrastruktura wydobywcza w kraju jest w tragicznym stanie po latach zaniedbań i sankcji.
Dodatkowy niesmak w branży budzi postać samego Betancourta, który w przeszłości dorobił się fortuny za czasów Hugo Chaveza i mierzył się z międzynarodowymi śledztwami dotyczącymi prania pieniędzy. Mimo to, administracja w Waszyngtonie zdecydowała się postawić na współpracę z nim, licząc na szybkie zyski i uniezależnienie dostaw. Czy gigantyczny plan odbudowy wenezuelskiej potęgi naftowej przyniesie oczekiwane skutki, czy utknie w biurokratycznym i technicznym bagnie? Czas pokaże.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE