Radosław Piesiewicz w areszcie. Sąd zdecydował o losie szefa PKOl po nocnym posiedzeniu

Strona głównaPolityka

Radosław Piesiewicz w areszcie. Sąd zdecydował o losie szefa PKOl po nocnym posiedzeniu

Areszt dla szefa PKOl i twardy apel rządu. Minister żąda natychmiastowych zmian
Trzymiesięczny areszt dla szefa PKOl. Władze komitetu zwołują pilne posiedzenie
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował w środku nocy

Trzy miesiące za kratami dla szefa polskiego sportu

To nie była zwykła noc w katowickim sądzie. Przez wiele godzin, tuż przed nadchodzącym weekendem, śledczy i obrońcy przeciągali liny w sprawie, która trzęsie polskim sportem i polityką. W sobotę nad ranem, 29 sierpnia 2026 roku, rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak potwierdziła kluczową informację: sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym dla Radosława Piesiewicza.

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który został zatrzymany w czwartek w Warszawie przez funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, znalazł się w epicentrum potężnej burzy. Sprawa ma bezpośredni związek z głośnymi kontrowersjami wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Zarzuty i twarde stanowisko prokuratury

Śląski wydział Prokuratury Krajowej nie patrzył na zasługi. Radosławowi Piesiewiczowi postawiono dwa poważne zarzuty: płatną protekcję oraz zaspokojenie grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w warunkach grożącej niewypłacalności. Chodzi o niejasne mechanizmy finansowe, przepływy kapitału oraz relacje ze światem cyfrowych walut, które wyszły na jaw w ramach śledztwa.

Sąd przychylił się do argumentacji prokuratury, uznając, że zgromadzony materiał dowodowy stwarza duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, a na wolności podejrzany mógłby próbować mataczyć. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się w piątek tuż przed północą, a zakończyło dopiero około godziny piątej rano. Po wszystkim wyprowadzono szefa PKOl tylnym wyjściem pod eskortą policji.

„Straciłem 200 tysięcy euro”. Piesiewicz nie przyznaje się do winy

Sam zainteresowany jeszcze przed wejściem na salę sądową rzucał krótkie, emocjonalne komentarze w stronę zgromadzonych dziennikarzy. Przekonywał, że cała sytuacja to czysta polityka, a on sam padł ofiarą niefortunnych okoliczności.

— *Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać?* — pytał retorycznie, zaprzeczając, jakoby kiedykolwiek odzyskał pieniądze od giełdy kryptowalut. Odrzuca wszelkie oskarżenia, twierdzi, że współpracował ze śledczymi i liczy na szybkie oczyszczenie z zarzutów. Sąd uznał jednak te tłumaczenia za niewystarczające.

Co dalej z Polskim Komitetem Olimpijskim?

Aresztowanie prezesa wywołało lawinę w polskim sporcie. Działacze i ministrowie domagają się natychmiastowych kroków. Wzrastają obawy o wizerunek całej organizacji, która już wcześniej zmagała się z kryzysami. Minister sportu apeluje do zarządu PKOl o podjęcie zdecydowanych działań naprawczych, a w kuluarach coraz głośniej mówi się o konieczności pilnego zwołania walnego zgromadzenia i poszukiwaniu wyjścia z bezprecedensowego impasu.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: