Mechanizm „psa ogrodnika” w szwedzkim badaniu
Znasz to uczucie, gdy ktoś ma lepiej, więc najchętniej odebrałbyś mu ten powód do satysfakcji – nawet jeśli sam nic byś na tym nie zyskał? Nowe, opublikowane w sierpniu 2026 roku na łamach prestiżowego „European Economic Review” badania naukowców z Uniwersytetu w Linköping rzucają niezwykle intrygujące, choć mało budujące światło na ludzką psychikę. Okazuje się, że zazdrość drastycznie zmienia sposób, w jaki podejmujemy decyzje w grupie. Kiedy stajemy przed koniecznością rozdzielenia zasobów w drodze głosowania większościowego, nasza zawiść rośnie w siłę znacznie bardziej niż wtedy, gdy decydujemy o wszystkim w pojedynkę.
Autorzy pracy zatytułowanej „Envy in the ballot box: How voting influences distributive preferences” – Kajsa Hansson, Kinga Barrafrem, Lewend Mayiwar, Emil Persson oraz Gustav Tinghög – postanowili sprawdzić, co dzieje się z naszymi moralnymi hamulcami w zbiorowej akcji. W eksperymentach wzięło łącznie udział aż 1750 osób. Pierwszy etap objął 574 studentów ze Szwecji, natomiast drugi – szerszy, przeprowadzony online – zaangażował 1176 anglojęzycznych uczestników. Wyniki w obu grupach były uderzająco spójne.
Rozmyta odpowiedzialność otwiera furtkę dla zawiści
Jak dokładnie przebiegał eksperyment? Uczestnicy musieli wybierać pomiędzy różnymi wariantami podziału pieniędzy między siebie a drugą, anonimową osobę. Stałym elementem była opcja sprawiedliwego podziału po równo, podczas gdy druga alternatywa faworyzowała jedną ze stron. Kiedy gracze podejmowali decyzje samorzutnie i indywidualnie, wariant równy wybierało 56,7 proc. osób. Gdy jednak w grę wchodziło głosowanie większościowe w grupach, odsetek ten skakał do 67,9 proc.
Ludzie celowo decydowali się na odebranie środków drugiej osobie, mimo że finansowo sami nie zyskywali absolutnie nic. Działał tu klasyczny mechanizm ludowej przypowieści o „psie ogrodnika” – sam nie zjem, ale drugiemu nie dam. Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem profesora Gustava Tinghöga kluczem do zagadki jest rozmycie odpowiedzialności osobistej.
„Wspólna odpowiedzialność sprawia, że łatwiej pozwolić dojść do głosu temu, co w nas najgorsze. To nie jest żaden argument przeciwko demokracji, ale dowód na to, że podejmując decyzje zbiorowe, jesteśmy silniej napędzani przez zazdrość” – tłumaczy prof. Gustav Tinghög z Uniwersytetu w Linköping.
Kiedy pojedynczy głos w tłumie ma nikłe szanse na przesądzenie o ostatecznym wyniku, nasza wewnętrzna czujność słabnie. Przestajemy czuć ciężar moralnych konsekwencji własnych wyborów. Badacze podkreślają, że nie mamy tu do czynienia z prostym spadkiem hojności czy nagłym przypływem egoizmu, lecz z czystą, niczym nieskrępowaną zawiścią skierowaną przeciwko cudzej przewadze. Urna wyborcza czy panel decyzyjny okazują się miejscem, gdzie ukryte dotąd ludzkie przywary zyskują ciche przyzwolenie kolektywu.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE