Absurd na rynku transferowym. Mistrz świata kosztuje grosze, a Ekstraklasa zaciera ręce

Strona głównaSport

Absurd na rynku transferowym. Mistrz świata kosztuje grosze, a Ekstraklasa zaciera ręce

Barcelona zabezpiecza przyszłość bramki. Znamy plan wobec następcy Szczęsnego
Rodri nowym piłkarzem Barcelony! Hitowy transfer mistrza świata sfinalizowany
Ewa Pajor pobiła Roberta Lewandowskiego. Historyczny moment polskiego futbolu w EA Sports FC

Gdy na rynku dochodzi do transakcji, która rzuca na kolana swoją nielogicznością, świat piłki nożnej na moment zamiera. Tak jest i tym razem. Emiliano Martinez, jeden z najbardziej wyrazistych bramkarzy globu i architekt argentyńskiego złota z 2022 roku, ląduje w Chelsea. Xabi Alonso dopiął swego. Londyńczycy zapłacili za niego Aston Villi zaledwie… 7,5 miliona funtów.

Statystyczny kibic musi przetrzeć oczy ze zdumienia. Kwota za klasowego, ogranego w Premier League i na międzynarodowych salonach zawodnika brzmi jak żart. I wtedy pojawia się to bolesne, polskie pytanie: skoro mistrz świata kosztuje grosze, to jak na tym tle wyglądanasza rodzima podwórkowa rzeczywistość?

Sufit Ekstraklasy a europejska rzeczywistość

Rekordowe transfery wychodzące z PKO BP Ekstraklasy od lat krążą wokół bariery 10–11 milionów euro. Kacper Kozłowski, Jakub Moder czy derniers a rebours inni bohaterowie krajowych boisk odchodzili za sumy, które polskim działaczom wydawały się kosmiczne. W teorii nasza liga sprzedaje więc „drożej” lub porównywalnie do nominalnej wartości, jaką Aston Villa inkasuje za swojego wieloletniego lidera defensywy.

W praktyce widać jednak brutalny kontrast. Czym innym jest bowiem utalentowany nastolatek z polskiego klubu kupowany na tzw. potencjał, a czym innym 33-letni utytułowany wyjadacz, zgarnięty za bezcen przez giganta ze Stamford Bridge, bo w Birmingham po prostu stracił miejsce w składzie na rzecz innych rozwiązań.

Dlaczego Martinez kosztował tak mało?

Za tą niską sumą kryje się czysty biznes i brutalna kalkulacja końcówki okienka transferowego:

  • Wcześniejszy ruch transferowy Argentyńczyka do Juventusu spektakularnie upadł na początku sierpnia.
  • Aston Villa sprowadziła już nowego bramkarza (Ziona Suzukiego), przez co Martinez stał się piłkarzem na cenzurowanym.
  • Błędy Roberta Sáncheza w inauguracyjnym meczu Chelsea z Fulham zmusiły Xabiego Alonso do natychmiastowej reakcji i szukania stabilizacji między słupkami.

Czas grał na korzyść kupujących. Menedżerowie zawodnika zaoferowali go londyńskiemu klubowi, a transakcję domknięto błyskawicznie. Argentynek podpisze dwuletnią umowę z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Ekstraklasa może i potrafi czasem wyciągnąć za swoje gwiazdy ładnych kilka milionów, ale przypadek „Dibu” Martineza pokazuje jedno: w wielkiej piłce o cenie decyduje nie tylko klasa sportowa, ale przede wszystkim aktualna geopolityka transferowa i desperacja sprzedających.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: