Sztuczna inteligencja w medycynie pod lupą unijnego prawa
Rewolucja technologiczna wkracza do gabinetów lekarskich z prędkością światła. Algorytmy pomagają w radiologii, transkrybują wywiady medyczne i wstępnie analizują ryzyko chorób. Z początkiem sierpnia 2026 roku weszły w życie kluczowe wymagania unijnego Aktu o sztucznej inteligencji (AI Act), które całkowicie zmieniają zasady gry dla sektora ochrony zdrowia. Dla szpitali, przychodni i producentów oprogramowania medycznego to czas testu z przestrzegania nowych, niezwykle surowych standardów.
Większość zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji stosowanych w medycynie – od narzędzi wspierających diagnostykę obrazową po oprogramowanie typu SaMD (Software as a Medical Device) – została zakwalifikowana jako systemy wysokiego ryzyka. Oznacza to, że sam entuzjazm technologiczny to za mało. Teraz liczy się biurokracja, certyfikacja i żelazne zasady bezpieczeństwa.
Nowe obowiązki dla placówek medycznych i lekarzy
Co to oznacza w praktyce dla lekarza siedzącego przy biurku albo dyrekcji szpitala? Przede wszystkim konieczność weryfikacji narzędzi, z których korzystają na co dzień. Chodzi nie tylko o skomplikowane tomografy czy systemy wsparcia decyzji klinicznych, ale nawet o chatboty na stronach placówek czy automatyczne infolinie umawiające pacjentów.
- Przejrzystość i informowanie: Pacjent musi wiedzieć, kiedy ma do czynienia z treścią lub wstępną diagnozą generowaną przez algorytm.
- Nadzór człowieka: AI może podpowiadać i analizować, ale ostateczna decyzja zawsze należy do medyka. Algorytm nie zastąpi lekarskiego sumienia.
- Kompetencje personelu: Placówki medyczne mają obowiązek dbać o odpowiednią edukację pracowników w zakresie bezpiecznego korzystania z technologii.
Krajowe ramy prawne i polska rzeczywistość
Warto pamiętać, że pod koniec lipca 2026 roku w Polsce ogłoszono ustawę o systemach sztucznej inteligencji, która powołuje Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Organ ten ma nadzorować rynek i dbać o to, by unijne przepisy płynnie weszły w życie w krajowych realiach. Sektor ochrony zdrowia musi teraz lawirować między rygorystycznym unijnym rozporządzeniem, dotychczasowymi wymogami RODO a ustawą o wyrobach medycznych (MDR).
Eksperci nie mają złudzeń: czas poukładania cyfrowego chaosu właśnie nadszedł. Kary za ignorowanie przepisów mogą być dotkliwe, a utrata zaufania pacjentów – jeszcze gorsza.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE