Kryzys obrony powietrznej w Ukrainie. S-300 zamiast Patriotów i grecki mur nie do przebicia

Strona głównaPolityka

Kryzys obrony powietrznej w Ukrainie. S-300 zamiast Patriotów i grecki mur nie do przebicia

Nocne bombardowanie w Syrii. Izrael wysyła ostrzeżenie do Ankary i uderza w bazie Abu al-Duhur
Polska walczy z Niemcami o zbrojeniowy kontrakt wsule. Amerykańskie rakiety na horyzoncie
Rosyjska telewizja liczy polski sprzęt. Jak Kreml zareagował na defiladę na Wisłostradzie
Zrobotyzowane fortece na Morzu Południowochińskim. Chiny wyciągają wnioski z walk w Ukrainie
Polska otwarcie o zagrożeniu ze strony Kremla. Wiceminister obrony wskazuje perspektywę kilku miesięcy

Dramatyczne kurczenie się zapasów rakiet

Trwająca od ponad czterech lat wojna w Ukrainie weszła w fazę, w której o losach frontu i bezpieczeństwie dużych miast decyduje dostępność zaawansowanej amunicji przeciwlotniczej. Według napływających w sierpniu 2026 roku raportów analitycznych oraz doniesień stacji CNN, ukraińskie zapasy pocisków przechwytujących do amerykańskich systemów MIM-104 Patriot drastycznie stopniały. Skala problemu jest tak ogromna, że w niektórych regionach wyrzutnie pozostawały bezczynne przez wiele tygodni.

Sytuację dodatkowo skomplikował konflikt na Bliskim Wschodzie. Z danych amerykańskich think tanków wynika, że USA zużyły znaczną część swoich rezerw pocisków PAC-3 MSE i systemów THAAD, co drastycznie ograniczyło możliwości Waszyngtonu w zakresie natychmiastowego wspierania Kijowa. Prezydent Wołodymyr Zełenski informował, że w 2026 roku Ukraina otrzymała zaledwie ułamek wolumenu rakiet dostarczonego rok wcześniej.

Alternatywa w cieniu radzieckiej technologii

W obliczu kryzysu ukraińscy inżynierowie i wojskowi zmuszeni byli szukać alternatywnych rozwiązań. Jedną z rozważanych ścieżek stała się próba modyfikacji i adaptacji starszych, postsowieckich systemów obrony strategicznej typu S-300, które wciąż znajdują się na wyposażeniu wybranych państw europejskich.

Naturalnym kierunkiem poszukiwań okazała się Grecja. Ateny dysponują zmodernizowanymi wariantami zestawów (w tym systemami S-300PMU-1) oraz sporym zapasem kompatybilnych pocisków. Kijów wraz z zachodnimi sojusznikami podjął próby dyplomatyczne, by zabezpieczyć te zasoby.

Dlaczego Grecja mówi „nie”?

Plan ten napotkał jednak na twardy opór rządu w Atenach. Premier Kyriakos Micotakis oraz grecki resort obrony wielokrotnie powtarzali, że kraj nie zamierza pozbywać się swojej tarczy przeciwlotniczej. Za tą decyzją stoi kilka kluczowych czynników:

  • Własne bezpieczeństwo i relacje z Turcją: Grecja traktuje swój system S-300 oraz całą sieć obrony jako fundament odstraszania w napiętych relacjach z Ankarą. Ateny obawiają się jakiegokolwiek osłabienia swoich zdolności wojskowych.
  • Warunek pełnego zastąpienia: Grewarze postawili jasny warunek – oddanie rakiet czy wyrzutni jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy w zamian natychmiast otrzymają pełnowartościowy, zachodni zamiennik (najchętniej w postaci baterii Patriot rozlokowanych m.in. na Krecie). Stany Zjednoczone i ichsojusznicy nie są jednak w stanie tego zagwarantować.
  • Kwestie polityczne i naciski Moskwy: Sytuację pogorszyły niedawne napięcia dyplomatyczne na linii Kijów–Ateny oraz oficjalne ostrzeżenia ze strony Rosji, która przypomina, że transfer posowieckiego sprzętu wymaga zgody pierwotnego dostawcy.

Tymczasem presja na europejskie arsenały rośnie z tygodnia na tydzień. Bez nowych linii produkcyjnych, które w Europie dopiero raczkują, ukraińskie niebo staje się coraz bardziej odsłonięte na masowe ataki rosyjskich rakiet balistycznych.

Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL – wiadomości, wydarzenia

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: