Do groźnego zdarzenia doszło w Gdyni, gdzie w prywatnym samochodzie prezydent miasta Aleksandry Kosiorek poluzowano śruby w dwóch tylnych kołach, co doprowadziło do odpadnięcia jednego z nich w trakcie jazdy. Sprawą zajmują się policja oraz prokuratura.
W momencie zdarzenia w pojeździe nie było samej prezydent. Samochodem podróżował jej mąż wraz z trójką dzieci. Rodzina pokonała wcześniej ponad 120 kilometrów, w tym odcinki pokonywane autostradą. Koło odpadło jednak na dalszym etapie trasy, w miejscu, gdzie pojazd poruszał się z mniejszą prędkością.
Przebieg wydarzeń i działania służb
Jak przekazała w rozmowie z Radiem Gdańsk prezydent Aleksandra Kosiorek, niepokojące dźwięki z okolic kół mąż słyszał już kilka dni wcześniej, przed wyruszeniem w drogę. Śledczy przypuszczają, że do celowej ingerencji mogło dojść jeszcze na terenie Gdyni.
- W poniedziałek gdyńska policja przyjęła oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.
- Postępowanie prowadzone jest pod kątem narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Materiały dowodowe zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej w Gdyni.
Wątek pogróżek i dalsze kroki śledczych
W ramach trwającego śledztwa powołany zostanie biegły sądowy, którego zadaniem będzie ustalenie, czy do poluzowania śrub mogło dojść samoistnie, czy doszło do celowego działania osób trzecich. Prezydent Gdyni przyznała, że ma swoje podejrzenia co do tego, kto mógł stać za tym incydentem. – Nawet pan sobie tego nie wyobraża. To jest nie do opisania – skomentowała, dodając, że w przeszłości wielokrotnie otrzymywała pogróżki. W związku z zaistniałą sytuacją służby zaproponowały jej objęcie specjalną ochroną.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE