Brytyjska prawica uderza w imigrantów. Pod lupą m.in. świadczenia Polaków

Strona głównaPolityka

Brytyjska prawica uderza w imigrantów. Pod lupą m.in. świadczenia Polaków

Brytyjski premier dał się nabrać oszustu. Myślał, że pisze z Białym Domem
Koniec krwawego rozdziału. Prezydent Turcji podpisał historyczną ustawę o rozbrojeniu
Awantura w Gabinecie Owalnym. Donald Trump kazał uciszyć się dziennikarce CNN, a Biały Dom uderzył w jej dzieci
Ogromny sukces Pierwszej Damy w nowym sondażu. Wyniki budzą podziw
Rosja ściga syna amerykańskiego ministra. Conor Kennedy trafił na czarną listę

Spora część Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich z niepokojem przygląda się nowym propozycjom politycznym płynącym z Londynu. Prawicowe ugrupowanie Reform UK, na którego czele stoi znany z twardego eurosceptycyzmu Nigel Farage, przedstawiło kontrowersyjny plan gruntownych zmian w systemie opieki społecznej. Zgodnie z zapowiedziami, obywatele Unii Europejskiej – w tym setki tysięcy Polaków posiadających tzw. status osoby osiedlonej (settled status) – mogliby stracić dostęp do większości brytyjskich zasiłków.

Państwo opiekuńcze tylko dla rodowitych Brytyjczyków?

Szczegóły pakietu reform przedstawił Robert Jenrick, odpowiadający w partii za kwestie gospodarcze. Argumentował on wprost, że obecny system zmusza brytyjskiego podatnika do pełnienia funkcji globalnego państwa opiekuńczego, co w opinii ugrupowania jest całkowicie niesprawiedliwe. Jak podaje zaplecze polityczne Farage’a, cudzoziemcy stanowią obecnie około jedną szóstą osób pobierających główny zasiłek dla bezrobotnych i osób o niskich dochodach, czyli popularny Universal Credit.

Według założeń Reform UK, granica ma być jasna i bezkompromisowa: system socjalny w Zjednoczonym Królestwie powinien służyć wyłącznie obywatelom brytyjskim. Warto jednak zaznaczyć, że autorzy pomysłu przewidzieli jeden wyjątek – imigranci w dalszym ciągu mogliby liczyć na wypłatę emerytur, które osobiście wypracowali, opłacając składki w trakcie swojej tutejszej kariery zawodowej. Zaoszczędzone miliardy funtów mianoby natomiast przeznaczyć na redukcję podatków, modernizację zaniedbanych dróg oraz dofinansowanie publicznej służby zdrowia (NHS).

Zapora prawna i obawy przed powtórką z brexitu

Choć retoryka brytyjskiej prawicy trafia na podatny grunt części wyborców zmęczonych problemami gospodarczymi, eksperci oraz politycy rządzącej Partii Pracy zwracają uwagę na gigantyczne przeszkody natury prawnej. Prawa Polaków i innych obywateli unijnych, którzy osiedlili się na Wyspach przed końcem okresu przejściowego, są ściśle gwarantowane przez umowy międzynarodowe związane z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Dokumenty te wprost zabraniają dyskryminacji i nierównego traktowania mniejszości narodowych.

Ewentualna próba odebrania świadczeń osobom ze settled status musiałaby wiązać się z ponowną, niezwykle bolesną renegocjacją porozumień z Brukselą. Krytycy rządu zauważają, że wywołałoby to lawinę dyplomatycznych problemów, a rykoszetem mogłoby uderzyć również w samych Brytyjczyków mieszkających na stałe w krajach unijnych, takich jak Hiszpania, Francja czy Polska. Przedstawiciele Partii Pracy w ostrych słowach skrytykowali te pomysły, ostrzegając przed ponownym wtrąceniem kraju w wieloletni chaos negocjacyjny i odebraniem stabilności ludziom, którzy legalnie budują swoją przyszłość w UK od dekad.

Prace społeczne jako bat na bezrobotnych

Warto dodać, że restrykcyjne plany prawicowców nie ograniczają się wyłącznie do cudzoziemców. Reform UK uderza również w rodowitych Brytyjczyków. Zgodnie z zapowiedziami, każda osoba pobierająca zasiłki bez przerwy przez ponad rok zostanie objęta przymusem wykonywania prac społecznych w wymiarze 20 godzin tygodniowo. Państwo ma kierować bezrobotnych m.in. do sprzątania ulic, drobnych napraw infrastruktury miejskiej czy pracy w charakterze wolontariuszy.

Kwestia podejścia do imigrantów i reform socjalnych od lat rozgrzewa brytyjską scenę polityczną do czerwoności. Choć partia Nigela Farage’a cieszy się dużym poparciem społecznym i regularnie miesza w sondażowych rankingach, realność wprowadzenia w życie tak drastycznych cięć pozostaje pod dużym znakiem zapytania – głównie ze względu na międzynarodowe zobowiązania traktatowe, których Londyn nie może tak po prostu wygumkować z dnia na dzień.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: