Rosyjski dron-rakieta uderzył w Mołdawię. Maia Sandu mówi o celowych prowokacjach i wspomina Polskę

Strona głównaPolityka

Rosyjski dron-rakieta uderzył w Mołdawię. Maia Sandu mówi o celowych prowokacjach i wspomina Polskę

Zrobotyzowane fortece na Morzu Południowochińskim. Chiny wyciągają wnioski z walk w Ukrainie
Nietypowy incydent w Finlandii: Zajrzał do nieoznakowanego auta i sam stał się podejrzanym
Nocne pobudki od RCB to nowa rzeczywistość. Polacy dostają SMS-y, ale pytają o jedno
Groźny incydent w Jeleniej Górze: Potężne drzewo runęło wprost na osobowe auto
Nowe ogniska zagrożenia ze strony Rosji. Wyrzutnie bezzałogowców w pobliżu granic NATO

Wojna w Ukrainie coraz boleśniej daje o sobie znać państwom ościennym, a niebo nad Europą Wschodnią staje się areną niebezpiecznych incydentów. Prezydentka Mołdawii Maia Sandu zabrała głos w sprawie ostatnich naruszeń przestrzeni powietrznej swojego kraju, wskazując, że część rosyjskich bezzałogowców wcale nie trafia tam przez przypadek. W tym kontekście przywołała również sytuację innych państw regionu, w tym Polski i Rumunii.

Temat ten zyskał na aktualności po dramatycznych wydarzeniach w rejonie Odessy. W poniedziałkowy wieczór ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o przelocie i eksplozji nietypowego obiektu. Chodzi o nowoczesny rosyjski „dron-rakietę” typu Banderol, który łączy w sobie cechy klasycznego bezzałogowca oraz pocisku manewrującego. Maszyna, lecąc z kierunku ukraińskiego wybrzeża, naruszyła granicę Mołdawii, co doprowadziło do groźnego wybuchu w pobliżu miejscowości Talmaza w rejonie Ștefan Vodă.

Celowe działania czy błąd nawigacji?

Analizując trajektorie lotu maszyn pojawiających się nad Mołdawią, prezydentka Maia Sandu zauważyła wyraźną dwoistość zjawiska. Choć część incydentów można przypisać awariom technicznym lub błędom systemów nawigacyjnych, wiele wskazuje na zaplanowane prowokacje.

  • Przypadkowe naruszenia: Zdarza się, że uszkodzone lub zmylone systemami walki elektronicznej drony zbaczają z kursu.
  • Celowe loty: Analiza tras wskazuje, że niektóre obiekty są wysyłane w określone strefy celowo, co ma na celu testowanie czujności obrony powietrznej.

„Widziałam takie przypadki zarówno w Rumunii, jak i w Polsce” – podkreśliła Maia Sandu w wywiadzie dla mołdawskich mediów publicznych, zwracając uwagę, że problem unijnych i sojuszniczych granic frontowych ma szerszy, systemowy charakter.

Rosnące napięcie i reakcja władz w Kiszyniowie

Incydent z udziałem hybrydowego drona Banderol to kolejny w ostatnich dniach powód do niepokoju w Kiszyniowie. Wcześniej, w połowie sierpnia, w mołdawskiej wsi Crocmaz doszło do wybuchu innego bezzałogowca, który uszkodził zabudowania. W reakcji na tamte wydarzenia władze Mołdawii zdecydowały się na odwołanie swojego ambasadorów na konsultacje oraz ostro potępiły Moskwę.

Maia Sandu stoi jednak na stanowisku, że same dyplomatyczne noty protestacyjne czy ewentualne wydalanie rosyjskich dyplomatów nie powstrzymają agresywnej polityki Kremla. Według mołdawskiej prezydent jedyną skuteczną metodą na zapewnienie bezpieczeństwa całemu regionowi – w tym Mołdawii, Ukrainie oraz państwom granicznym – jest solidarne wsparcie militarne dla Ukrainy i doprowadzenie do jej zwycięstwa w wojnie.

Sytuacja ta pokazuje, że linia frontu w Europie dawno przestała być abstrakcyjnym pojęciem z map sztabowych. Odłamki technologii wojskowych spadające na pola sąsiadów Ukrainy udowadniają, że eskalacja konfliktu niesie realne zagrożenie dla stabilności całego regionu.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: