Kontrowersyjny wyjazd w symbolicznym dniu
Wrzesień budzi w Polsce bolesne wspomnienia. Dokładnie 17 września, w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę w 1939 roku, gdy rany historii wciąż pozostają żywe, polska scena polityczna została zamrożona nietypowym doniesieniem. Janusz Korwin-Mikke, były poseł, europoseł i postać, która od dekad nie schodzi z czołówek mediów, opublikował w mediach społecznościowych wpis prosto ze stolicy Rosji.
„Pozdrawiam z Moskwy” – brzmiał podpis pod fotografią, która natychmiast wywołała lawinę spekulacji. Część internautów i komentatorów podejrzewała, że materiał został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, jednak sam zainteresowany szybko rozwinął temat, ucinając wszelkie wątpliwości dotyczące swojej obecności za naszą wschodnią granicą.
„Moskwa to naprawdę ładne miasto”
Gdy opadł pierwszy kurz, a w sieci zawrzało od skrajnych komentarzy, Korwin-Mikke wrócił do kraju i postanowił podsumować swoją podróż. Na platformie X napisał wprost: „Byłem w Moskwie, wróciłem wczoraj. Mało tego, Moskwa to naprawdę ładne miasto”. Wybór terminu wizyty – akurat w dniu, w którym Polacy wspomniany mają napaść Armii Czerwonej na II Rzeczpospolitą – uznano w przestrzeni publicznej za kolejną celową prowokację lub skrajny brak wyczucia dyplomatycznego.
Wokół wyjazdu szybko narosły smaczki, które obnażają absurdalność całej eskapady. Jak się okazuje, pobyt w Rosji nie przebiegł do końca zgodnie z planem. W felietonie na łamach prasy polityk wyznał, że na miejscu… trafił do szpitala z powodu nagłej kontuzji.
Szpitalna przygoda i rosyjska służba zdrowia
Korwin-Mikke opisał swoje przejścia z lokalnymi medykami w dość barwny sposób. Zamiast planowanego dłuższego tekstu o rosyjskiej stolicy, skupił się na systemie opieki zdrowotnej.
Jak twierdzi, najpierw przetransportowano go do wielkiej placówki, gdzie profilaktycznie wykonano prześwietlenia klatki piersiowej oraz USG. Cała procedura zdumiała samego pacjenta, ponieważ – jak zaznaczył – jego problem dotyczył prozaicznych krwotoków z nosa. Po wizycie w kolejnym punkcie medycznym, gdzie ostatecznie zajęto się sprawą, na własne życzenie opuścił szpital po zaledwie kilku minutach.
Sprawa wywołała gigantyczne oburzenie. W obliczu trwającej wojny w Ukrainie i napiętych relacji międzynarodowych, wizyta polskiego polityka w Moskwie w tak symbolicznym dniu odbiła się szerokim echem, dzieląc i tak rozgrzaną do czerwoności scenę polityczną.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE