Rozłam na prawicy i gra o sejmowe gabinety
Polтическая scena w Polsce nie zwalnia tempa. Burzliwe rozstania w obozie Zjednoczonej Prawicy dawno przestały być tajemnicą, ale teraz walka wchodzi w zupełnie nowy, bezwzględny wymiar. Po tym, jak Mateusz Morawiecki i skupieni wokół niego politycy powołali nowy klub parlamentarny Rozwój Plus, rozpoczęła się prozaiczna, lecz niezwykle zacięta bitwa o podział wpływów, sejmowe gabinety, a nawet… tak prozaiczne wyposażenie jak biurowy ekspres do kawy.
Prawdziwa awantura rozpętała się jednak wokół wakatu w Prezydium Sejmu. Klub Rozwój Plus oficjalnie wskazał swojego kandydata na wicemarszałka Sejmu, którym został Marcin Horała. Formacja byłego premiera domaga się poszerzenia składu prezydium, by każdy liczący się klub miał swojego reprezentanta. Problem w tym, że kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości patrzy na te ambicje niezwykle sceptycznie i odrzuciło wspólny wniosek w tej sprawie.
Morawiecki w kleszczach własnej strategii
Jak wskazują komentatorzy w programach podsumowujących wydarzenia przy Wiejskiej – takich jak „Polityczny WF” – sytuacja robi się dla byłego szefa rządu wyjątkowo niewygodna. Jeśli kandydat formacji Morawieckiego zdoła zdobyć fotel wicemarszałka (niewykluczone, że przy cichym wsparciu koalicji rządzącej, która chętnie wbije klin między dawnych koalicjantów), gniew centrali PiS będzie bezwzględny.
W kuluarach mówi się wprost: zaplecze Jarosława Kaczyńskiego nie zamierza odpusścić. Co więcej, wokół samego Mateusza Morawieckiego krążą już materiały i narracje, które boleśnie przypominają metody stosowane przez niego samego w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy. Były premier może wkrótce boleśnie odczuć skutki machiny propagandowej, którą przez lata sam rozkręcał i zasilał.
- Powstanie klubu Rozwój Plus mocno przetasowało układ sił na prawicy.
- Marcin Horała oficjalnym kandydatem na wicemarszałka Sejmu z ramienia rozłamowców.
- PiS odrzuca wnioski o poszerzenie prezydium i szykuje twardą odpowiedź polityczną.
Klin na prawicy i pokusa koalicji
Dla obozu rządzącego cała sytuacja to czysta polityczna manna z nieba. Obserwowanie, jak prawica pożera własny ogon, daje rządzącym potężne narzędzie do pogłębiania podziałów. Pytanie brzmi nie *czy*, ale *jak mocno* dawni koalicjanci uderzą w siebie nawzajem, gdy stawką staną się stołki, wpływy i przetrwanie politycznych bytów przed nadchodzącymi rozstrzygnięciami wyborczymi.

KOMENTARZE