Kampania w cieniu majowego referendum
Wrześniowe przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa nabierają rumieńców. Przypomnijmy: głosowanie zaplanowano na 27 września 2026 roku, a miasto żyje polityczną rywalizacją po tym, jak w majowym referendum mieszkańcy odwołali dotychczasowego włodarza, Aleksandra Miszalskiego. Do komisarza wyborczego wpłynęły zawiadomienia aż od 24 komitetów, co zwiastuje bezwzględną walkę o fotel w magistracie.
W tym tłumie kandydatów wyróżnić się próbuje Sławomir Pietrzyk, reprezentujący Socjaldemokrację Polską. Doświadczony samorządowiec postanowił uderzyć w merytoryczną nutę i oficjalnie wezwał swoich konkurentów do serii otwartych pojedynków słownych.
Debata „face to face” Pod Gruszą
Podczas konferencji prasowej Pietrzyk przedstawił konkretny plan. Zaproponował, aby starcia kandydatów odbywały się w kultowym, historycznym krakowskim Klubie Dziennikarzy Pod Gruszą. Formuła ma być bezkompromisowa – czysta rozmowa typu „face to face”, bez uciekania w bezpieczne formułki i medialny szum.
Jako pierwszą do bezpośredniej konfrontacji kandydat Socjaldemokracji Polskiej zaprosił Mariannę Schreiber, która również oficjalnie zgłosiła swoją aspirację do rządzenia grodem Kraka. Sztaby mają ustalać szczegóły techniczne, jednak rzucona rękawica już wstrząsnęła lokalną sceną polityczną.
Podpisy, PESEL-e i twarda rzeczywistość ulicy
Zanim jednak dojdzie do wielkich starć przed kamerami, kandydaturom trzeba nadać prawny bieg. Każdy, kto marzy o prezydenturze, musi zgromadzić minimum 3 tysiące ważnych podpisów poparcia od mieszkańców.
Jak przyznaje sam Pietrzyk, nie jest to bułka z masłem. Na koncie ma obecnie w granicach 2 tysięcy podpisów. Zbieranie poparcia napotyka prozaiczne, lecz trudne do pokonania bariery – starsi krakowianie bardzo niechętnie dzielą się swoim numerem PESEL z ankieterami, obawiając się o bezpieczeństwo danych.
Kto jeszcze w grze?
Stawka jest ogromna, a wyścig zapowiada się niezwykle dynamicznie. Obok znanych twarzy i politycznych wyjadaczy, takich jak Monika Piątkowska, Łukasz Gibała czy Michał Drewnicki, o poparcie walczą też postacie nietuzinkowe, w tym były prezes NIK Marian Banaś. Przy spodziewanej niskiej frekwencji o wyniku zadecydować może każdy głos i każda dobrze rozegrana debata.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE