Chińska dominacja na unijnym rynku AGD staje się faktem
Europejskie fabryki sprzętu gospodarstwa domowego znaleźli się w dramatycznym położeniu. Z opublikowanych w listopadzie 2026 roku danych Eurostatu oraz organizacji APPLiA Polska wynika, że chiński eksport AGD na rynek unijny wzrosł o 12,1 proc., osiągając od początku roku do lipca pułap ponad 26,5 miliona sztuk urządzeń. W tym samym czasie dostawy z Polski skurczyły się do 9,1 miliona sztuk, co oznacza spadek o 0,8 proc.
Przewaga rynkowa Państwa Środka rośnie w błyskawicznym tempie. Chiny odpowiadają już za ponad 38 proc. całego unijnego rynku, podczas gdy udział Polski spadł do zaledwie 13,2 proc. Jeszcze niedawno to nasz kraj dumnie nosił miano agd-owego serca Europy. Dziś te proporcje ulegają drastycznemu odwróceniu – na unijne półki trafia już trzy razy więcej chińskich urządzeń niż tych opuszczających polskie taśmy produkcyjne.
Różnica, która boli: ceny i miliardowe straty
Jesienne statystyki porażają również w ujęciu finansowym. Wartość importu sprzętu z Chin skoczyła o 12,9 proc., przekraczając imponującą granicę 3,2 mld euro. Dla odmiany, polski eksport w tym sektorze zanotował tąpnięcie o 6 proc., spadając do poziomu nieco ponad 2 mld euro.
Skąd bierze się ta miażdżąca przewaga? Rozwiązanie zagadki tkwi w zimnej kalkulacji ekonomicznej. Średni koszt wyprodukowania pralki w Chinach to zaledwie ok. 150 euro, podczas gdy analogiczne urządzenie wyprodukowane w Polsce kosztuje średnio 270 euro. Chińscy producenci mogą liczyć na potężne wsparcie państwowe – od ulg podatkowych po dotacje logistyczne i doradcze. Tymczasem europejscy wytwórcy duszą się pod rosnącą górą unijnych regulacji.
Unijne przepisy podcinają skrzydła lokalnym fabrykom
Prezes Grupy Amica, Robert Stobiński, nie ukrywa gorzkiej prawdy o kondycji sektora. Zwraca uwagę, że tylko w ubiegłym roku na Starym Kontynencie zamknięto pięć fabryk, jeden z hiszpańskich zakładów przejęła chińska Midea, a francuski producent ogłosił bankructwo. Wysokie ceny energii, rosnące koszty transportu oraz restrykcyjne obciążenia klimatyczne sprawiają, że europejska produkcja przestaje być rentowna.
Sytuację komplikuje unijny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Krajowi producenci muszą ponosić koszty związane z polityką klimatyczną, ponieważ towary powstają m.in. z objętych tym mechanizmem stali i aluminium. Chińska konkurencja tymczasem ignoruje te obciążenia. Ratunkiem miało być unijne rozporządzenie CBAM (podatek węglowy), jednak w obecnym, okrojonym kształcie obejmuje ono jedynie lodówki, pralki i suszarki, pomijając m.in. zmywarki czy piekarniki.
Ponad 100 tysięcy miejsc pracy pod znakiem zapytania
W Polsce sektor AGD to potężna gałąź gospodarki – 30 dużych fabryk oraz zakłady mniejszego sprzętu dają zatrudnienie ponad 100 tysiącom pracowników (wliczając otoczenie i sieć poddostawców). Z dnia na dzień ta stabilność staje się jednak iluzoryczna.
Branża oraz polscy europarlamentarzyści apelują do Komisji Europejskiej o natychmiastowe wyrównanie szans rynkowych. Stawka jest brutalnie wysoka. Jeśli Bruksela nie zredefiniuje swojej polityki ochrony handlu, fala chińskich produktów zmieje z mapy kolejne europejskie zakłady, zostawiając za sobą armię bezrobotnych.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE