Zostawił auto na torach i uciekł. Pociąg towarowy staranował samochód w Pobiedziskach

Strona głównaRegion

Zostawił auto na torach i uciekł. Pociąg towarowy staranował samochód w Pobiedziskach

Kto siedził za kierownicą? Zagadka śmiertelnego wypadku w Wizanach wciąż nierozwiązana
Szczęśliwy finał poszukiwań rodzeństwa w Szczecinie. Nina i Oskar odnalezieni
Tajemnicza kolizja na Podlasiu: Rozbite audi, rana postrzałowa i dziewięć zatrzymanych osób
Przemyt 32 legwanów morskich z Galapagos. Rosjanka wpadła na lotnisku z walizką pełną gadów
Krwawa napaść w Nowym Targu. 45-latek usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Groźny incydent w Pobiedziskach. Pociąg uderzył w porzucone auto

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do niebezpiecznego zdarzenia na przejeździe kolejowym przy ulicy Gajowej w Pobiedziskach w województwie wielkopolskim. Około godziny 0:50 pociąg towarowy uderzył w samochód osobowy marki Nissan, który celowo został pozostawiony na torowisku.

Sytuacja wyglądała niezwykle groźnie, jednak na szczęście w chwili uderzenia w pojeździe nikogo nie było. Maszynista nie miał szans na natychmiastowe wyhamowanie ciężkiego składu. Oprócz zniszczonego auta ucierpiał także fragment lokalnej infrastruktury kolejowej.

Błyskawiczna akcja policji i zatrzymanie 37-latka

Służby ratunkowe i policja natychmiast ruszyły na miejsce. Funkcjonariusze szybko ustalili dane właściciela porzuconego nissana. 37-letni mężczyzna został zatrzymany zaledwie kilka godzin po zdarzeniu w pobliżu torów.

Jak przekazała policja, podejrzany w momencie zatrzymania był trzeźwy i posiadał uprawnienia do kierowania pojazdem. Mimo to śledczy nie pozostawiają sprawy przypadkowowi. Od mężczyzny pobrano krew do szczegółowych badań laboratoryjnych, aby sprawdzić, czy podczas incydentu nie znajdował się pod wpływem środków odurzających.

Zarzuty i surowe konsekwencje

Sprawa szybko nabrała tempa. Prokuratura zdecydowała się wystąpić z wnioskiem o areszt dla zatrzymanego 37-latka. Śledczy stawiają sprawę jasno: mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące usiłowania sprowadzenia oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Tego typu skrajnie nieodpowiedzialne zachowania na torach niosą za sobą ogromne ryzyko. Choć tym razem obyło się bez ofiar w ludziach, brawura kierowcy mogła skończyć się prawdziwą tragedią. O dalszym losie podejrzanego zadecyduje sąd.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: