Poranny szok na stacjach. Pili kawę i przecierali oczy ze zdumienia
Poniedziałek, **28 września 2026 roku**, nie rozpoczął się dobrze dla polskich kierowców. Nowy tydzień przyniósł kolejną falę drastycznych podwyżek na stacjach benzynowych. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a najnowsze stawki sprawiają, że tankowanie staje się luksusem.
Na jednej ze stacji paliw we Wrocławiu reporterzy odnotowali ceny, które jeszcze niedawno wydawały się czystą abstrakcją. Za litr benzyny bezołowiowej **Pb98** trzeba było zapłacić aż **8,99 zł**, natomiast olej napędowy (**diesel**) osiągnął pułap **9,34 zł** za litr. Koszty rosną lawinowo, a kierowcy nie kryją wściekłości i bezradności.
„Płacimy i płaczemy”. Co mówią kierowcy?
Atmosfera na stacjach jest napięta. Ludzie patrzą na pylon z cenami i bezradnie kręcą głowami. Wzrost cen uderza przede wszystkim w osoby, które muszą codziennie dojeżdżać do pracy kilkadziesiąt kilometrów.
- „To jest **tragedia**, po prostu tragedia” – słyszymy od zaskoczonych kierowców.
- „Dosłownie **płacimy i płaczemy**. Koszty dojazdu do pracy wzrosły mi dwukrotnie w krótkim czasie”.
- „Aż strach liczyć, co będzie pod koniec miesiąca przy obecnych zarobkach”.
Eksperci wskazują, że za obecny kryzys odpowiada splot nieszczęśliwych wydarzeń na rynkach międzynarodowych, w tym napięcia na Bliskim Wschodzie oraz problemy z globalnymi dostawami surowców. Dla zwykłego Kowalskiego te geopolityczne tłumaczenia mają jednak niewielkie znaczenie, gdy portfel pustoszeje w oczach.
Prognozy na kolejne dni nie zostawiają złudzeń
Niestety, analitycy rynku paliw nie mają dobrych wiadomości. Krajowe rafrenie notują presję kosztową, a średnie ogólnopolskie ceny detaliczne forsują kolejne bariery. Standardowa benzyna **Pb95** zbliża się wielkimi krokami do granicy **8 zł za litr**, a ceny diesla w wielu regionach na stałe przekroczyły **9 zł**. Kierowcom pozostaje liczyć na stabilizację, choć obecnie mało co na nią wskazuje.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE