Koniec epoki ramenów za ostatnie grosze?
Obraz studenta żyjącego o chlebie i wodzie, który dorabia po nocach za grosze, powoli trafia do lamusa. Z opublikowanego raportu „Student w pracy”, przygotowanego przez SW Research na zlecenie Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu, wyłania się zupełnie inny portret żaka. Nowoczesny student kalkuluje, przebiera w ofertach i – co ciekawe – zarabia na rękę więcej, niż wynosi podstawowa stawka minimalna dla wielu pracowników na tradycyjnych etatach.
Z danych GUS wynika, że na polskich uczelniach kształci się blisko **1,3 miliona osób**. Ponad połowa z nich – dokładnie **54 procent** – nie patrzy biernie w indeks, lecz aktywnie łączy edukację z rynkiem pracy. Nie są to już tylko dorywcze zlecenia na ulotkach. Często to pełnoprawne kariery budowane równolegle z sesją egzaminacyjną.
Zarobki na plusie: ile wpada na konto?
Średnia pensja pracującego studenta w Polsce osiągnęła poziom **4,1 tys. zł netto** (dokładnie mowa o ok. 4128 zł). To potężny, bo aż **14-procentowy wzrost** w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy średnia oscylowała wokół 3,6 tys. zł.
Jak to się rozkłada w praktyce? Struktura portfeli wygląda następująco:
- Największa grupa (18,5 proc.) inkasuje co miesiąc między **4 a 5 tys. zł netto**.
- Co trzeci student może pochwalić się zarobkami przekraczającymi **5 tys. zł na rękę**.
- Łącznie aż **49 proc.** badanych mieści się w przedziale 3–6 tys. zł netto.
Warto dodać czynnik prawny, który mocno chroni te budżety. Osoby, które nie ukończyły **26. roku życia**, korzystają z ulgi dla młodych. W ich przypadku kwota brutto w umowie jest równa kwocie netto – urząd skarbowy nie podbiera im ani grosza. Najpopularniejszą formą zatrudnienia pozostaje **umowa-zlecenie** (ok. 44%), choć co czwarty student pracuje już na etacie.
Ambicje z kosmosu czy trzeźwa kalkulacja?
Skoro zarobki rosną, to apetyty rosną jeszcze szybciej. Choć rzeczywistość zatrzymuje się w okolicach 4 tysięcy, to idealne, w pełni satysfakcjonujące wynagrodzenie na start wynosi w mniemaniu studentów aż **9,9 tys. zł netto**.
Czy to oderwanie od rzeczywistości? Młodzi patrzą w przyszłość bez kompleksów. W perspektywie roku oczekiwania rosną do **12 tys. zł**, po trzech latach żądają **14 tys. zł**, a patrząc dekadę do przodu – ponad **16 tys. zł na rękę**. Już teraz niemal **14 proc.** respondentów uważa, że kwota rzędu 20 tys. zł to stawka adekwatna do ich ambicji.
Eksperci zauważają jednak, że za tymi żądaniami kryje się coś więcej niż tylko chęć szybkiego zysku. Młodzi ludzie pytają rekruterów wprost: *„Czego się uczę i co wpiszę do CV?”*. Liczy się technologia, rozwój i elastyczność. Pracodawcy z branż takich jak automotive czy nowoczesne usługi muszą się mocno wysilić, by przyciągnąć do siebie najbystrzejsze umysły z trzynastu największych ośrodków akademickich w kraju. Rynek pracownika dawno przestał dotyczyć wyłącznie weteranów biurowych – teraz dyktują go roczniki urodzone po 2000 roku.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE