Poważny incydent w stolicy Słowenii
Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, 13 września 2026 roku, w słoweńskiej Lublanie. Pracownik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych uległ tam poważnemu wypadkowi, w wyniku którego w ciężkim stanie trafił do szpitala. Sprawa wywołała lawinę spekulacji medialnych, na które resort dyplomacji musiał zareagować oficjalnym komunikatem.
Według pierwszych doniesień, które obiegły media, mężczyzna miał wypaść z okna budynku konsularnego przylegającego do polskiej placówki dyplomatycznej. Słoweńskie służby ratunkowe i policja otrzymały zgłoszenie około godziny **3:00 w nocy**. Z wstępnych relacji miejscowych funkcjonariuszy wynikało, że poszkodowany spadł z wysokości i odniósł obrażenia zagrażające życiu.
Stanowisko MSZ: „Nie dokładajmy rodzinie stresu”
W obliczu rosnącej fali spekulacji głos zabrał rzecznik resortu dyplomacji, **Maciej Wewiór**. W opublikowanym oświadczeniu kategorycznie odciął się od najbardziej sensacyjnych wersji wydarzeń krążących w przestrzeni publicznej.
- Prywatny pobyt: Resort potwierdził, że urzędnik przebywał w Słowenii w czasie wolnym od pracy i zatrzymał się na weekend w mieszkaniu należącym do innego pracownika ambasady.
- Kwestia stanowiska: Sprostowano, że poszkodowany nie jest szefem Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego (BBD), lecz pracownikiem jednego z wydziałów tej struktury.
- Brak dokumentów: MSZ oficjalnie zaprzeczyło, jakoby mężczyzna miał przy sobie tajne materiały, listy kurierskie lub sprawował jakąkolwiek oficjalną misję dyplomatyczną.
- Wersja z oknem: Rzecznik zakwestionował również powielane w mediach informacje o rzekomym wypadnięciu z okna, choć zagraniczne służby wciąż operują wersją o upadku z balkonu.
„W tej chwili najważniejsze jest jego zdrowie i spokój jego najbliższych. Proszę o uszanowanie ich prywatności. Nie dokładajmy rodzinie stresu wymyślaniem sensacyjnych historii i powielaniem fejków” – zaapelował za pośrednictwem mediów społecznościowych **Maciej Wewiór**.
Szorstka dyplomacja i pytania o procedury
Okoliczności wypadku wciąż budzą wiele znaków zapytania. Wokół sprawy narosły kontrowersje związane m.in. z faktem, że słoweńska policja napotkała trudności przy wejściu na teren objęty immunitetem dyplomatycznym w celu przeprowadzenia standardowych oględzin. Placówką w Lublanie kieruje chargé d’affaires Leszek Soczewica, co w połączeniu z rangą poszkodowanego sprawia, że sprawa bacznie monitorowana jest przez obserwatorów sceny politycznej.
Mężczyzna pozostaje pod opieką lekarzy w Słowenii, a polskie ministerstwo utrzymuje stały kontakt ze szpitalem oraz placówką dyplomatyczną.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE