Groźny wypadek na trasie S7. Za kierownicą luksusowego auta siedziała córka byłego prezydenta

Strona głównaPolska

Groźny wypadek na trasie S7. Za kierownicą luksusowego auta siedziała córka byłego prezydenta

Nietypowy incydent w Finlandii: Zajrzał do nieoznakowanego auta i sam stał się podejrzanym
Koszmar na ulicach Brukseli: Seria krwawych strzelanin i bezradność władz
Krzysztof Stanowski stracił prawo jazdy. Pędził 110 km/h w terenie zabudowanym

Nocny dramat pod Kielcami

W niedzielę, 20 września 2026 roku, krótko po godzinie 21:00 na drodze ekspresowej S7 doszło do niebezpiecznego zdarzenia drogowego. W miejscowości Szewce w województwie świętokrzyskim kierująca samochodem marki Jaguar straciła panowanie nad pojazdem. Auto z impetem uderzyło w bariery energochłonne.

Jak jako pierwsze ustaliło lokalne źródło „Echo Dnia”, a potem potwierdziły ogólnopolskie media, za kółkiem siedziała 31-letnia Kinga Duda, córka byłego prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Informację tę nieoficjalnie w rozmowach z dziennikarzami potwiedziły również służby.

Szczegóły interwencji i stan zdrowia

Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. W momencie dotarcia patrolu policji oraz ratowników medycznych kobieta była przytomna i trzeźwa. Z uwagi na siłę uderzenia podjęto decyzję o przewiezieniu jej do szpitala w Kielcach w celu przeprowadzenia szczegółowych badań diagnostycznych.

Na szczęście finał okazał się mniej groźny, niż wskazywały na to pierwsze doniesienia z trasy. Jak przekazał podkom. Maciej Ślusarczyk ze świętokrzyskiej policji, życiu i zdrowiu poszkodowanej nic nie zagrażało. Po północy, zaraz po zakończeniu niezbędnych badań, kobieta opuściła szpitalną placówkę.

Dlaczego doszło do poślizgu?

Kluczowym elementem, na który od początku zwracają uwagę śledczy, była niesprzyjająca aura. W regionie w tym czasie dały się we znaki silne i gwałtowne opady deszczu, które w połączeniu z dużą prędkością na drodze ekspresowej mogły doprowadzić do utraty przyczepności. Mokra nawierzchnia i tzw. aquaplaning zbierają na polskich drogach krwawe żniwa – tym razem skończyło się jednak na zniszczonym samochodzie i strachu.

Policja nie nałożyła na kierującą mandatu na miejscu zdarzenia. Funkcjonariusze wciąż oczekują na kompletną dokumentację medyczną ze szpitala, która ostatecznie zadecyduje o tym, czy całe zajście zostanie oficjalnie zakwalifikowane jako wypadek drogowy, czy jedynie jako kolizja. Okoliczności wypadku są skrupulatnie wyjaśniane.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: