Wrześniowy wieczór na Selhurst Park w Londynie szybko zamienił się w koszmar dla mistrzów Polski. Porażka 0:4 z Crystal Palace na inaugurację fazy ligowej Ligi Europy to jedno, ale prawdziwy problem dla Kolejorza kryje się gdzie indziej .
Bolesna lekcja futbolu w Londynie
Już w 2. minucie spotkania kapitan Lecha, Mikael Ishak, miał na nodze idealną okazję do otwarcia wyniku . Szwed jednak przestrzelił, a chwilę później machina gospodarzy ruszyła na całego . Koszmarne błędy w defensywie – w tym kuriozalna strata Terry’ego Yegbe przy aucie oraz faul skutkujący jedenastką – ustawiły mecz . Do przerwy było już 0:3, a w końcówce czerwoną kartkę obejrzał jeszcze Radosław Murawski .
Trener Niels Frederiksen po końcowym gwizdku próbował ratować morale drużyny. Przekonywał, że poznaniacy stworzyli swoje szanse i nie zostali doszczętnie zmiażdżeni . Młody stoper Wojciech Mońka trafnie zauważył jednak brutalną prawdę o europejskich pucharach: na tym poziomie każdy, nawet najmniejszy błąd, jest natychmiast bezlitośnie karany .
Rywale z grupy nie biorą jeńców
Najgorsza wiadomość dla Kolejorza wcale nie dotyczy samego stylu porażki w Anglii. Analizując wyniki pierwszej serii spotkań w nowej, rozbudowanej formule Ligi Europy, włos jeży się na głowie. Okazuje się, że wszyscy pozostali przeciwnicy Lecha w fazie ligowej wygrali swoje mecze otwarcia .
- Bayer Leverkusen pokonał NK Celje 2:0
- SL Benfica wygrała z Milanem 2:0
- Ferencvárosi TC rozbił Celtica 3:1
- Royale Union Saint-Gilloise rozgromiło Viktorian Pilzno 3:0
- Sunderland skromnie, ale skutecznie pokonał AZ Alkmaar 1:0
- SCU Torreense ograło Lillestrøm 2:1
- OFI Kreta sensacyjnie pokonała TSG Hoffenheim 2:0
To oznacza, że poznaniacy wylądowali niemal na samym dnie tabeli, a terminarz wcale nie zamierza ich oszczędzać . Już 15 października na własnym stadionie Kolejorz podejmie naszpikowany gwiazdami Bayer Leverkusen . Margines błędu w walce o awans do dalszej fazy topnieje w oczach, a droga do jakichkolwiek punktów wygląda obecnie jak stroma grań.

KOMENTARZE