Jacht w Abu Zabi, pendrive’y z kryptowalutami i miliardowe straty. Nowe fakty o transakcji Orlenu

Strona głównaBiznes

Jacht w Abu Zabi, pendrive’y z kryptowalutami i miliardowe straty. Nowe fakty o transakcji Orlenu

Afera Zondacrypto zatacza szersze kręgi. Minister kpi z wyjaśnień szefa PKOl
Roszczenia wobec Zondacrypto windują w górę. Syndyk mówi o „niesłychanie dużym” odzewie
Moskal prostuje słowa Ociepy o locie na Ibizę. Kto pomylił się w opisie afery z Zondacrypto?

Spotkanie na luksusowej łodzi i szybki kontrakt

Wszystko zaczęło się pod koniec listopada 2023 roku w Abu Zabi. Podczas weekendu z Formułą 1, w cieniu ryczących bolidów i zapachu wielkich pieniędzy, doszło do spotkania, które miało wstrząsnąć polską sceną korporacyjną. Szef szwajcarskiej spółki Orlen Trading Switzerland (OTS), Samer Awad, rozmawiał tam z zaledwie 25-letnim traderem z Hongkongu, Kam Ho „Alexem” Tse, szefem zarejestrowanej w Dubaju firmy Hannon International.

Cel brzmiał prosto: zdobyć wenezuelską ropę. Amerykanie chwilowo złagodzili sankcje nałożone na reżim w Caracas, co otworzyło na rynku krótkie okienko pogodowe dla ryzykownych graczy. Orlen potrzebował dywersyfikacji, a OTS miało dostarczyć surowiec. Kilka dni po imprezie na jachcie podpisano umowę na zakup około **6 milionów baryłek ciężkiej ropy Merey 16** o wartości **345 milionów dolarów**. Szwajcarska spółka liczyła na szybki zysk rzędu 25-30 milionów dolarów.

Zaliczki bez zabezpieczeń i cyfrowy gotówkowy obrót

Realizacja umowy szybko zamieniła się w finansowy koszmar. Ponieważ państwowy wenezuelski koncern PDVSA – odcięty od zachodnich banków – żądał płatności w stablecoinach **USDT** (kryptowalutach powiązanych z dolarem), machina ruszyła w mrocznych zakamarkach międzynarodowego handlu.

OTS przelało na konta dubajskiej firmy Hannon oszałamiającą zaliczkę w wysokości **230 milionów dolarów** (około 2/3 wartości kontraktu) w ciągu zaledwie pięciu dni. Co szokujące, zrobiono to **bez żadnych gwarancji i zabezpieczeń bankowych**. Młody trader nie miał jednak bezpośredniego dostępu do surowca, więc pieniądze zaczął przepuszczać przez sieć kolejnych, podejrzanych pośredników w Dubaju i Caracas.

W grę weszły fizyczne nośniki danych – pendrive’y z kluczami do portfeli kryptowalutowych przekazywane w restauracjach stolicy Wenezueli. Część funduszy po prostu wyparowała. Przez jedną ze spółek middlemen przepuszczono 135 milionów dolarów, ale w cyfrowych tokenach oddano zaledwie 85 milionów. Spór o brakujące 50 milionów błyskawicznie wylądował w sądzie w Dubaju, a do wenezuelskiego giganta naftowego właściwa zapłata nigdy nie dotarła.

Tankowce widma i gigantyczne rachunki

Podczas gdy na kontach pośredników działy się dantejskie sceny, u wybrzeży Wenezueli kotwiczyły wynajęte przez Orlen tankowce. Statki czekały na ładunek tygodniami. Rachunki za tzw. postojowe rosły lawinowo, pochłaniając setki tysięcy dolarów dziennie. Ropa nigdy nie wpłynęła do polskich zbiorników.

Kiedy nowe kierownictwo paliwowego giganta przejęło stery i wdrożyło audyt, okazało się, że skandaliczne decyzje i chybione przedpłaty wygenerowały łączną stratę szacowaną na **około 1,6 miliarda złotych**. Sprawa trafiła do prokuratury, która skierowała do sądu akty oskarżenia wobec osób odpowiedzialnych za ten gospodarczy blamaż. Z kolei były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, publicznie dopytywał w mediach społecznościowych o sensowność zerwania kontraktu, wskazując, że po zmianie zarządu czarterowane przez spółkę statki finalnie ładowały surowiec dla innych podmiotów.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: