15 września 2026 roku rolnicza Polska żyje tematem rosnących kosztów produkcji i realnej skali wsparcia od państwa. W obliczu najnowszych, drastycznych podwyżek cen nawozów, minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski odniósł się w mediach do oczekiwań środowiska rolniczego. Wprost zaznaczył, że projektowane dopłaty nie zostały pomyślane tak, aby w stu procentach pokryć rachunki gospodarstw.
Sztywne ramy budżetowe i unijne przepisy
Podczas wystąpienia na antenie RMF FM minister Krajewski tłumaczył, jak wyglądają realia finansowe rządowego wsparcia. Odpowiadając na wątpliwości dotyczące tego, czy kwota do 500 zł na hektar faktycznie zrównoważy gigantyczne wydatki, szef resortu postawił sprawę jasno:
„To nie jest tak, że ta pomoc pokryje koszty w całości. Ta dopłata ma w jakiejś części rekompensować wyższe ceny nawozów, mamy określony na to budżet. To są konkretne założenia wynikające z przepisów, które powstały w Brukseli” – podkreślił minister rolnictwa.
Przypomnijmy, że Polska ma otrzymać z unijnego pakietu kryzysowego (uruchomionego po zawirowaniach na Bliskim Wschodzie) 66 mln euro, co po dołożeniu środków krajowych daje pokaźną pulę na wsparcie krajowych upraw. Pomoc ta ma dotyczyć zakupów realizowanych w określonym oknie czasowym – od 1 marca do 15 sierpnia 2026 roku.
Głos izb rolniczych kontra rzeczywistość
Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR) apelowała wcześniej o modyfikację tych zasad. Samorząd rolniczy domagał się m.in. wydłużenia okresu kwalifikowania faktur (tak, by uwzględnić zakupy robione już od jesieni 2025 roku) oraz podniesienia samych stawek. Resort stoi jednak na stanowisku, że daty graniczne wynikają bezpośrednio z unijnych ram prawnych związanych z wybuchem kryzysu surowcowego.
Sytuacja nawozowa pozostaje napięta:
- Ceny gazu ziemnego na europejskich giełdach (w tym notowania TTF oscylujące w granicach 82 euro/MWh) napędzają drożyznę w zakładach azotowych.
- W niektórych punktach dystrybucji notowano w ostatnich tygodniach skokowe podwyżki rzędu 200–500 zł na tonie w ciągu zaledwie kilku dni.
- Saletra amonowa, RSM czy mocznik mocno obciążają budżety gospodarstw w kluczowym momencie prac polowych.
Co z poszkodowanymi przez przymrozki?
Poza dopłatami do środków produkcji, ministerstwo mierzy się z falą zgłoszeń od rolników dotkniętych anomaliami pogodowymi. Gospodarstwa, które straciły niemal 100 procent plonów w wyniku wiosennych przymrozków, mają sukcesywnie otrzymywać odszkodowania i specjalną pomoc doraźną. Pieniądze te – jak zapewnia resort – spływają na podstawie napływających do urzędów protokołów strat, choć rolnicy w terenie często wykazują zniecierpliwienie opóźnieniami w wypłatach.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE