Projekt na stole. Najniższa krajowa idzie w górę
Kolejny rok, kolejny krok w górę. Na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt rozporządzenia przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zgodnie z tymi zapisami, od 1 stycznia 2027 roku minimalne wynagrodzenie za pracę w Polsce wyniesie 4950 zł brutto. Zmiana dotknie również umowy cywilnoprawne – minimalna stawka godzinowa urośnie do poziomu 32,30 zł brutto.
Dla porównania, w 2026 roku pracownicy zatrudnieni na etacie z najniższą krajową otrzymywali 4806 zł brutto, a za godzinę pracy na zleceniu inkasowali co najmniej 31,40 zł. Podwyżka nie powala na kolana – to zaledwie około 3% w górę, co w praktyce oznacza skok o skromne 144 zł miesięcznie.
Fiasko w Radzie Dialogu Społecznego i twarde lądowanie
Zanim dokument trafił do Rady Ministrów, tradycyjnie próbowano wypracować kompromis. Bezskutecznie. W Radzie Dialogu Społecznego zderzyły się całkowicie odmienne światy. Związki zawodowe domagały się mocnego uderzenia i żądały co najmniej 5200 zł brutto, argumentując to rosnącymi kosztami życia. Z kolei pracodawcy ostrzegali przed zaduszeniem mniejszych biznesów.
Skoro strony nie pod podały sobie rąk, rząd musiał przeciąć spekulacje. Zgodnie z przepisami, jeśli w wyznaczonym terminie nie ma konsensusu, ostateczną stawkę ustala Rada Ministrów – w drodze rozporządzenia, które musi zostać sfinalizowane do 15 września.
Kto zyska, a kto zapłaci? Miliony w tle
Wzrost najniższej krajowej to nie tylko cyferki w tabelkach urzędników. Resort w Ocenie Skutków Regulacji (OSR) wyłożył karty na stół i policzył realne koszty. Z podwyżki ma skorzystać ok. 1,58 miliona osób w całym kraju.
Kto za to zapłaci? Przede wszystkim firmy:
- Sektor MŚP (małe i średnie przedsiębiorstwa) poniesie dodatkowe koszty szacowane na niemal 2,91 mld zł.
- Duże przedsiębiorstwa zostaną obciążone kwotą około 321,2 mln zł.
Z drugiej strony, państwowa kabała też zanotuje ruchy. Budżet zyska na składkach i podatkach, a saldo finansów publicznych ma zamknąć się na plusie o ponad miliard złotych. Pytanie tylko, czy mniejsze firmy bez mrugnięcia okiem przełkną kolejną falę rosnących kosztów stałych, czy też wolą uciekać w szarą strefę lub ograniczać etaty.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE