Przełom w śledztwie wokół giełdy kryptowalut
W poniedziałek, 7 września 2026 roku, Prokuratura Krajowa oficjalnie przedstawiła zarzuty zatrzymanemu w weekend Romanowi Ż. Sprawa, która elektryzuje rynek finansowy i opinię publiczną, wiąże się z głośnym śledztwem dotyczącym platformy Zondacrypto. Sąd nie miał wątpliwości – kluczowa postać powiązana z giełdą najbliższy czas spędzi za kratami.
Jak przekazała podczas poniedziałkowego briefingu rzecznik Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, śledczy przyjęli postanowienie o postawieniu podejrzanemu dwóch bardzo poważnych zarzutów. Chodzi o przestępstwa o charakterze gospodarczym i kryminalnym, które odbiły się szerokim echem w branży cyfrowych aktywów.
Miliony na szkodę użytkowników i zarzuty o oszustwo
Pierwszy z zarzutów dotyczy udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnianie oszustw komputerowych. Według ustaleń śledczych działalność ta miała wyrządzić szkodę użytkownikom giełdy na kwotę nie mniejszą niż 7,8 mln zł.
- Udział w grupie przestępczej nastawionej na cyfrowe oszustwa.
- Przywłaszczenie powierzonego mienia – chodzi o środki zainwestowane przez klientów platformy.
- Nieuprawniona ingerencja w systemy – zmiany, usuwanie oraz wprowadzanie nowych zapisów danych informatycznych bez wymaganych upoważnień.
Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, jednak zdecydował się złożyć wyjaśnienia przed prokuratorem. Przesłuchania ciągnęły się godzinami, a sprawa budzi ogromne emocje ze względu na powiązania z wcześniejszymi zagadkowymi wydarzeniami wokół platformy i jej założycieli.
Sąd zdecydował: jest tymczasowy areszt
W obliczu zebranych dowodów prokuratura nie czekała i skierowała do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód wniosek o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego. Kluczowa była obawa ucieczki – przypomnijmy, że Roman Ż. został zatrzymany przez policję w sobotnie popołudnie, gdy miał już wykupiony bilet w jedną stronę do Chin (choć obrona przekonywała, że wyjazd miał czysto biznesowy charakter).
Sprawa znalazła swój finał późnym wieczorem. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że sąd w pełni uwzględnił stanowisko prokuratury. Roman Ż. najbliższe miesiące spędzi w areszcie. Śledczy zapowiadają, że postępowanie ma charakter rozwojowy, a w sprawie mogą pojawić się kolejne wątki i zatrzymania.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE