Wakacje odwołane na graniciE. Generał Pytel utknął w Pyrzowicach przez biurokratyczny absurd

Strona głównaPolityka

Wakacje odwołane na graniciE. Generał Pytel utknął w Pyrzowicach przez biurokratyczny absurd

Donald Tusk nie ma wątpliwości: pożar fabryki dronów to akt sabotażu i planowa eskalacja ze strony Rosji
Śledztwo po cyberataku na Żabkę. Prokuratura szuka dziury w systemie
Udawał masażysta w sanatorium w Cieplicach. 56-latek napastował kuracjuszkę

Zamiast Turcji, kontrola osobista i terminal

Weekendowy wyjazd na upragniony urlop zakończył się szybciej, niż się zaczął. 5 września 2026 roku generał Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, stawił się wraz z żoną do rutynowej kontroli granicznej na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach. Para planowała wylecieć na odpoczynek do Turcji. Zamiast tego na drodze stanął im mur, którego nikt się nie spodziewał – systemowy, choć – jak się okazuje – całkowicie martwy prawnie zakaz.

Podczas sprawdzania dokumentów funkcjonariusze Straży Granicznej skierowali generała na tzw. drugą linię kontroli. Szybko wyszło na jaw, że w ogólnokrajowych bazach danych wciąż figuruje aktywny wpis zakazujący mu opuszczania kraju.

– Przekazałem dokumenty do kontroli. Po dłuższej chwili zostałem odprowadzony na kontrolę osobistą i dowiedziałem się, że nigdzie nie polecę – relacjonował w rozmowie z mediami gen. Pytel. Koniec końców żona wojskowego poleciała na opłacone wczasy sama, albo została na lotnisku – pewne było jedno: generał musiał zostać w kraju.

Zatrzymanie czy nieporozumienie? Służby prostują słowa

W pierwszych minutach po wybuchu informacji w mediach społecznościowych i portalach informacyjnych huczało od nagłówków o „zatrzymaniu” byłego szefa SKW. Szybko jednak głos zabrał rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej, por. Szymon Mościcki. Służby stanowczo podkreśliły: generał nie został zatrzymany. Po spisaniu protokołów i wyjaśnieniu sytuacji swobodnie opuścił pomieszczenia służbowe i wrócił do ogólnodostępnej strefy terminala.

Tyle że wylecieć nie mógł, bo prawo to jedno, a cyferki w policyjnych i granicznych komputerach to zupełnie inna bajka.

  • Miejsce zdarzenia: Port Lotniczy Katowice-Pyrzowice
  • Kierunek podróży: Turcja (wczasy z żoną)
  • Źródło blokady: Prokuratura Okręgowa w Warszawie (Wydział ds. Wojskowych)

Widmo starego śledztwa i zapominalstwo prokuratury

Skąd wziął się ten zakaz? Korzenie tej historii sięgają dawnych awantur politycznych i śledztwa wszczętego jeszcze w 2017 roku za czasów rządów PiS i ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza. Sprawa dotyczyła kontaktów kierownictwa SKW. Jednakże kluczowy fakt jest taki, że w kwietniu 2024 roku całe postępowanie zostało prawomocnie umorzone po ośmiu latach przepychanek. Co więcej, rok później Pytel oraz gen. Janusz Nosek zostali oficjalnie uznani za pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami prokuratury.

Skoro sprawa dawno zamknęła się w teczkach, dlaczego komputer na granicy wciąż krzyczał na czerwono? Odpowiedź jest prosta, a zarazem bolesna dla wizerunku państwa: prokuratura po prostu „zapomniała” kliknąć odpowiedniego przycisku w systemie.

– Taki zakaz może usunąć wyłącznie prokurator lub sąd. To rzadka sytuacja, by prokurator zapomniał poinformować nas o anulowaniu zapisów, ale ten wpis fizycznie nadal tam wisiał. Dla nas był wiążący – tłumaczył mechanizm por. Szymon Mościcki ze Straży Granicznej.

Sam główny zainteresowany podszedł do sprawy z chłodnym dystansem człowieka, który w służbach widział już niejedno, choć nie ukrywał goryczy. Podkreślał, że funkcjonariusze SG zachowywali się w pełni profesjonalnie i wykonywali swoje obowiązki, jednak sam fakt zaistnienia takiej sytuacji w państwie kwitował z ironią, wskazując na kontrast z bezproblemowymi wyjazdami innych znanych postaci polskiej sceny politycznej. Po interwencji ministerstwa sprawiedliwości sprawa zaczęła zmierzać ku szybkiemu rozwiązaniu, ale niedzielny poranek na lotnisku w Pyrzowicach z pewnością na długo pozostanie w pamięci generała.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: