Wstęp do anielskiej gry: technologiczny sprint i twardy mur
Polski ekosystem startupowy rozgrzewa się do czerwoności, ale pod powierzchnią kryje się poważny problem. Z najnowszego raportu „Jak inwestują najlepsi aniołowie biznesu w Polsce?” wynika brutalna prawda: kilkaset aktywnych osób wykładających prywatne środki na innowacje to kroplówka, która nie wystrzyma tempa globalnego wyścigu. Podczas gdy inżynierowie z nad Wisły tworzą projekty o globalnym potencjale, rodzimi milionerzi wciąż wolą tradycyjne bezpieczne przystanie. Co gorsza, system uderza o ścianę, którą tworzy brak płynności wtórnej, nieliczne exity oraz archaiczne przepisy podatkowe.
Kto inwestuje w polskie innowacje? Dwa światy kapitału
Na krajowej scenie anielskiej obserwujemy wyraźną polaryzację. Z jednej strony mamy weteranów branży IT – dawnych founderów, którzy po sprzedaniu swoich biznesów decydują się wspierać młodszych kolegów po fachu. Średnia wieku w tej grupie wynosi zaledwie 34 lata, a aż 61% z nich stawia pierwsze kroki inwestycyjne przed przekroczeniem czterdziestki.
Z zupełnie inną dynamiką mamy do czynienia w segmencie tradycyjnych przedsiębiorców. Szefowie firm produkcyjnych, logistycznych czy przedstawicielstwa FMCG wchodzą na rynek VC znacznie później – średnio w wieku 44 lat, przy czym najliczniejszą frakcję stanowią osoby w przedziale 50–59 lat (aż 49% tej grupy). Jak celnie zauważył jeden z inwestorów, Marian Popinigis: „nieruchomości czy obligacje to typowa działalność bankierska, a ja nie potrafię i nie chcę być bankierem”. Szukają więc ujścia dla kapitału i odtrutki na korporacyjną nudę.
Zachęty podatkowe jako klucz do zmiany
Niezależnie od tego, czy rozmawiamy z rekinami handlu, czy młodymi programistami, odpowiedź na pytanie o akcelerację rynku jest zawsze taka sama. Ulgi fiskalne, ulgi i jeszcze raz ulgi. W krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych siła aniołów biznesu liczy się w dziesiątkach, a czasem setkach tysięcy osób. W Polsce ta społeczność wciąż zamyka się w granicach niecałego tysiąca zaangażowanych graczy. Bez mądrych reform otoczenia prawno-podatkowego, które zdejmą ryzyko z barków prywatnych inwestorów ryzykujących własną gotówką, nie uda się skłonić kolejnych bogatych Polaków do wyjścia poza schemat beton-obligacje.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE